Pogodowe oblicze lipca: To będzie typowe polskie lato
W środę rozpoczynamy lipiec, który w tym roku będzie zupełnie inny niż zeszłoroczny, który bardziej przypominał wrzesień niż polskie lato.
Polskę powoli opuszcza ogromna fala upałów, która wlała się do naszego kraju. Jednak częściowo nie sprawdziły się niektóre prognozy, które mówiły, że będzie to suchy upał, bowiem w Wielkpolsce i na Kujawach pojawiły się burze, a powietrze było dosyć duszne, a nie rześkie. W najbliższych dniach, w sam raz na początek lipca zacznie się powoli ochładzać, a w drugiej połowie tygodnia będą takie dni, kiedy zobaczymy na termometrach nie więcej, jak 20-22 stopnie, więc w porównaniu do weekendu o prawie 20 stopni mniej.
A jaki będzie tegoroczny lipiec w naszym kraju? Wygląda na to, że zupełnie inny niż przed rokiem, który przypominał bardziej wrzesień i chyba nikt nie wie, jakim cudem zapisał się w normie. W tym roku na szczęście widać, że opadów powinno być już jednak zdecydowanie mniej niż rok temu, a jeśli się pojawią, to głównie pochodzenia burzowego, zwłaszcza w pierwszej dekadzie i ostatnim tygodniu miesiąca. Na pewno też się pojawi przynajmniej jedna fala upałów i kto wie, czy nie będzie ona podobna do tej, która się teraz kończy.
Przełom
pierwszej i drugiej dekady lipca wygląda na dość pogodny, ciepły
i zrównoważony, z większą szansą na słońce niż na długotrwałe
deszcze czy gwałtowne załamania pogody. Umiarkowanie na
końcu bardzo wzmacnia przekaz „bez skrajności”. Około połowy lipca może nastąpić przejście do bardziej letniej,
a nawet gorącej aury. Układ nie wygląda na długotrwały deszczowy
okres. Bardziej przypomina sytuację, w której po pewnej zmianie lub
przejściu frontu pojawiają się cieplejsze dni, miejscami nawet
duszne i upalne.
Kolejne załamanie aury czeka nas w drugiej połowie miesiąca, koło trzeciej dekady. Będzie więcej chmur, możliwe opady i spadek temperatury. Następnie sytuacja zaczyna się stabilizować, a na końcu sugeruje
wyraźny przełom - po przejściu burz aura zacznie się znowu poprawiać. Końcówka miesiąca nie wygląda na tragiczną. Ostatni tydzień lipca wygląda na najbardziej zmienny, ale
niekoniecznie nieprzyjemny. Bardziej „pogoda w ruchu” niż trwałe
załamanie aury, jak rok temu.
Wynika z tego, że tegoroczny lipiec będzie raczej typowy dla naszego polskiego lata. W pierwszej połowie odpoczniemy od upałów, pojawi się więcej burz i opadów. Będzie też przynajmniej jedna fala gorącego powietrza, ale tuż po niej powrót do bardziej umiarkowanego lata, bez dużych ekstremów.
Komentarze
Prześlij komentarz