Przed nami bardzo zimne dni. Druga połowa kwietnia cieplejsza, ale nadal dynamiczna
Powoli zmierzamy do końca pierwszej połowy kwietnia, a na razie mamy przed sobą zamiast cieplejszych dni spore uderzenie zimna.
Święta Wielkanocne upłynęły nam pod znakiem aury bardzo zmiennej, zróżnicowanej i wietrznej. Trochę popadało, powiało, ale było też sporo słońca, więc praktycznie tak, jak pisałem w prognozie jeszcze w marcu. I zamiast spodziewanego ciepła po Świętach w najbliższym czasie czekają nas bardzo zimne dni, zwłaszcza w drugiej połowie tygodnia, kiedy zobaczymy nawet spore nocne przymrozki. Jeszcze we wtorek po południu będzie w miarę ciepło, ale od środy czeka nas spływ arktycznych mas powietrza i to na dłużej.
Do kiedy potrwają chłodniejsze dni? Według moich oficjalnych prognoz nawet pięć, sześć dni. Co prawda koło piątku, soboty jest możliwe krótkie ocieplenie i to dosyć niewielkie, ale nie na długo, bowiem chłód, zwłaszcza w niedzielę da o sobie znać. Wygląda na to, że ostatecznie pierwsza dekada kwietnia zapisze się w okolicach normy lub lekko pod kreską, więc raczej zimno, ale to już taki standard w ostatnich latach. Wszak w tym roku poza pierwszą połową marca znowu dominuje chłód i tradycyjnie nie ma co liczyć na dłuższe spływy ciepła w marcu i kwietniu.
Aura powinna zmieniać się dopiero po 12-14 kwietnia. Jest wówczas szansa, że na kilka dni napłyną bardzo ciepłe masy powietrza z południa, jednak znowu nie na długo, bowiem za nimi wkroczą do naszego kraju fronty z opadami deszczu. A te się przydadzą, bowiem pomimo ostatnich opadów, na polach i łąkach nadal mamy bardzo sucho. Także jak widać kwiecień trochę poprawi sytuację w tym względzie, wbrew temu co mówią oficjalne prognozy meteorologiczne, że kwiecień ma być suchy, to według mnie do końca taki nie będzie.
Kolejna duża zmiana w pogodzie czeka nas na przełomie drugiej i trzeciej dekady miesiąca. Nie jest wykluczone, że zobaczymy wówczas na termometrach nawet powyżej 20-22 stopni, a może nawet więcej. Poczujemy więc idealnie przysłowie "kwiecień, plecień co przeplata". Nie potrwa to jednak znowu długo, bowiem pojawią się zaraz potem gwałtowne burze, silne wiatry i częste zmiany frontów oraz temperatur. Tak zapowiada się większość trzeciej dekady kwietnia, chociaż już ze znacznie wyższymi temperaturami.
Wygląda na to, że to ostatnie tak duże ochłodzenie, przynajmniej do najbliższej jesieni. I nadal jeśli temperatura będzie skakać, to ochłodzenia będą już znacznie mniej dotkliwie i już nie zobaczymy w ciągu dnia poniżej 10 stopni, tylko trochę więcej. Jednak raczej pierwszą połowę kwietnia i drugą połowę marca można spisać na straty.
Komentarze
Prześlij komentarz