Wiosny w tym roku nie będzie: Od maja będzie lato
Wygląda na to, że prawdziwej wiosny w tym roku też nie będzie. Na stabilne i trwałe ciepło poczekamy przynajmniej do początku maja.
Większość z nas tegorocznej zimy ma już serdecznie dosyć. Po ostatnim weekendzie znowu biała pora roku o sobie przypomniała w kontekście silnych mrozów, które zwłaszcza uderzyły na północy i wschodzie Polski. I były to mrozy większe niż przewidywały pogodowe modele, bowiem zanotowaliśmy nawet od -13,-15 na Kujawach i Pomorzu do -20,-23 stopni na Pomorzu Gdańskim oraz na Warmii i Mazurach, gdzie mrozi już od dwóch miesięcy. A przed nami, przynajmniej do końca tygodnia, bardzo mroźne noce, więc luty na bank wyjdzie mocno poniżej normy.
Również do weekendu nawet w ciągu dnia nie widać jakiś wysokich temperatur. Co prawda w drugiej połowie tygodnia mróz powinien w dzień nieco zelżeć i powinniśmy mieć już bardziej w okolicach zera, ale odczuwalna temperatura nadal będzie na minusie i to sporym. Noce do weekendu bardzo mroźne, a z czwartku na piątek nadal czekają nas spadki poniżej -10,-12 stopni, zwłaszcza w rejonach północnych i wschodnich, a więc tam, gdzie już od dawna mrozi dosyć solidnie i jak widać jeszcze trochę mocniej pomrozi.
Przełom widać jak pisałem w niedzielę, po 20 lutego. Co prawda obecnie niektóre modele wycofują się z tej odwilży, ale według moich prognoz ona przyjdzie i potrwa nawet 9-10 dni, a więc praktycznie do końca miesiąca. Odwilż powinna nawet sięgnąć rejonów Polski północnej i wschodniej. Wygląda na to, że jest w końcu szansa, że chociaż końcówka lutego przyniesie znaczną zmianę pogody na lepsze i koniec zimowych akcentów, zwłaszcza tych w wydaniu syberyjskim, których mamy wszyscy raczej po dziurki w nosie.
Jednak prawdziwego stałego ciepła nie widać aż do początku maja. Co prawda nadal podtrzymuje, że w drugiej połowie marca czeka nas spore ocieplenie, a temperatury przekroczą nawet 22-24 stopnie. Nie potrwa ono jednak długo. Pod koniec pierwszej dekady kwietnia czeka nas jednak zimny prysznic. Temperatury mocno spadną o 10-15 stopni, do tego będzie mocno padać, a słońca niewiele. Co prawda zdarzą się ładniejsze i cieplejsze dni, ale będzie ich niewiele. Szans na poprawę aury nie widać nawet w trzeciej dekadzie miesiąca, która może przynieść spóźnione przymrozki z lutowego rozpadu wiru polarnego.
Dopiero początek maja może nam przynieść prawdziwe ciepło z temperaturami ponad 23-25 stopni i to na dłużej, ale nie jest to zapowiedź gorącego lata, bo to znowu może nas mocno rozczarować po ładnej końcówce wiosny. Wygląda na to, że rok 2026 ułoży się w pogodzie podobnie do tego, co dzieje się od maja 2020.
Komentarze
Prześlij komentarz