Pogodowe oblicze lutego: Najpierw spore mrozy, potem pogodowy przekładaniec

W nadchodzącym lutym w sam raz na jego początku poczujemy spore mrozy, które przewidziałem już w grudniu, a potem czeka nas do końca miesiąca pogodowy przekładaniec. 

Powoli kończymy styczeń, który w naszym kraju zapisze się z rekordowo ujemną anomalią -3 stopnie poniżej normy. A powinien tak naprawdę być -6,-7 stopni. Styczeń jest więc anomalnie zimny, ale to nie wszystko, co czeka nas najgorszego. Już w grudniu pisałem, że największe mrozy czekają nas nie w styczniu, a w lutym, kiedy dodawałem, że nocami możemy mieć nawet -25 stopni poniżej zera i praktycznie to się sprawdzi na samym początku miesiąca. Dyskusję więc tutaj uważam za całkowicie akademicką. 

A jaki będzie nadchodzący luty? Tegoroczny miesiąc chociaż zapowiada się raczej zimny, podobnie jak przed rokiem, to będzie miał trochę odwrócony przebieg temperatur. Największe mrozy czekają nas w pierwszej połowie miesiąca, zwłaszcza na samym początku, kiedy będziemy mieli temperatury w nocy spadające do minus -25 stopni na wschodzie Polski, zwłaszcza pod koniec tego tygodnia i na początku następnego. Odwilż się pojawi, ale na północ kraju dotrze dopiero w drugiej połowie pierwszego tygodnia lutego. 

I ta odwilż będzie dosyć treściwa, ale krótka, bo po 7-8 lutego znowu czeka nas kolejne uderzenie chłodnego i suchego powietrza. Podobne mrozy jak teraz znowu mogą pojawić się na północy i wschodzie Polski. Taka ostra zima potrzyma co najmniej do okolic 15-20 lutego. Nie będzie to już jednak trwały mróz, bo zaledwie na kilka dni, po czym znowu możemy spodziewać się kolejnego krótkiego ocieplenia. Wyraźna zmiana pogody czeka nas dopiero w drugiej połowie miesiąca, kiedy jest szansa na znacznie większe ocieplenie. 

Właśnie po 15-20 lutego powoli wreszcie widać koniec zimowych klimatów, także w północnej Polsce. Pojawi się delikatna odwilż, a na południu kraju zobaczymy nawet przedwiośnie, które jednak na wschodzie i północy kraju dotrze dopiero pod koniec miesiąca lub w marcu. Temperatury powoli, bo powoli powinny iść w górę, chociaż na samym początku nie będą to jakiejś duże wartości. Możliwe są jeszcze uderzenia chłodów mieszające się z odwilżą i bardzo ciepłym powietrzem, więc taka przepychanka między przedwiośniem i zimą. 

Taka aura zostanie z nami mniej więcej jeszcze w pierwszej dekadzie marca, a na ładniejsze i cieplejsze dni poczekamy aż do połowy następnego miesiąca, choć już koniec lutego powinien nam przynosić nadzieję, na dosyć szybkie przyjście wiosny, która w tym roku powinna być też jednak trochę lepsza niż ostatnio. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?