Pogodowe oblicze stycznia: Jeszcze nie poczujemy rozpadu wiru polarnego
Wygląda na to, że dopiero w lutym poczujemy obecny rozpad wiru polarnego, więc styczeń nam się jeszcze upiecze poza zimowym początkiem.
Za dwa dni rozpoczniemy rok 2026 i nowy miesiąc styczeń. W ostatnich dwóch latach pomimo bardzo wysokiej średniej miesięcznej stycznie przynosiły na północy Polski sporo incydentów zimowych. Zwłaszcza rok temu na Pomorzu normalna zima trzymała od 4 do 24 stycznia i to nawet ze śniegiem i dopiero końcówka miesiąca przyniosła spore ocieplenie, ale to był tylko wstęp do zimnego lutego. Wygląda jednak, że w tym roku czeka nas pewna odmiana w porównaniu do dwóch ostatnich styczniów.
A więc jaki będzie tegoroczny styczeń? Początek miesiąca zapowiada się iście zimowy z opadami śniegu oraz śniegu z deszczem. Dodatkowo będzie wiał bardzo silny wiatr, który będzie powodował zamiecie i zawieje śnieżne. Nowy Rok przywita nas więc aurą, jakiej nie było w tym czasie od lat. Niewielkie ocieplenie czeka nas w weekend, kiedy wreszcie odpoczniemy od opadów, ale temperatura będzie oscylować w granicach około zera lub lekko powyżej, więc to nadal żadne specjalne wielkie ciepło nie będzie.
Zagadką dla modeli jest dalsza część miesiąca. Co nas w niej czeka? Według moich prognoz koło święta Trzech Króli rzeczywiście czeka nas niewielkie ocieplenie, ale nie potrwa długo, bo jeszcze krótko po nich czeka nas spływ arktycznych mas powietrza dosłownie na 2-3 dni. Wygląda więc na to, że zima potrzyma co najmniej do 8-10 stycznia z małymi przerwami. Jednak później aura szykuje nam dużą niespodziankę, bo prawdopodobnie w styczniu jeszcze nie doświadczymy obecnego rozpadu wiru polarnego.
Po 10 stycznia powinno zrobić się cieplej, a nawet pojawi się więcej słońca. Aura będzie przypominać niekiedy przełom marca i kwietnia, a nie środek zimy. Od czasu do czasu przejdą fronty atmosferyczne z opadami deszczu, ale nie będzie ich jakoś specjalnie dużo. Jeszcze cieplej zrobi się w drugiej połowie miesiąca, kiedy na termometrach możemy zobaczyć nawet powyżej 10-13 stopni, a dodatkowo nie będzie nawet nocnych przymrozków. Jak zwykle spore ocieplenie przyniesie ostatni tydzień stycznia, jak rok i dwa lata temu.
Pamiętajcie, że moje prognozy mogą się przesunąć o kilka dni, tak jak na przykład w grudniu, kiedy zimowa aura przyszła trochę później niż przewidywałem. Natomiast rozpad wiru polarnego poczujemy, ale najwcześniej w lutym i to jego pierwszej połowie, bo zazwyczaj takie zdarzenia mają odzwierciedlenie w pogodzie od 4 do 8 tygodni.
Komentarze
Prześlij komentarz