Co dalej z zimą? Największy atak szykuje w lutym
Wygląda na to, że największy atak zimy będziemy mieli w lutym, chociaż jeszcze według moich prognoz po 15 grudnia będzie kolejne wejście chłodów.
1 grudnia rozpoczęliśmy meteorologiczną zimę, a w pogodzie jak na złość, zaczęło się ocieplać po dosyć długim listopadowym ataku zimy. Zrobiło się umiarkowanie ciepło, ale dosyć pochmurno, brzydko i deszczowo. Pogoda więc różni się od tej, którą przedstawiali jeszcze tydzień temu niektóre portale pogodowe. Ja tymczasem pisałem, że jeszcze w pierwszym tygodniu grudnia nie ma co liczyć na ładniejsze i bardziej słoneczne chwile, choć faktycznie zacznie się ocieplać i tak się stało na przełomie grudnia i listopada.
Ładniejsze dni i tak nadejdą, czego nie widzą jeszcze modele po 7 grudnia. Na przyszły tydzień modele widzą nawet 8-12 stopni i deszcz, ale według moich prognoz tym razem deszczu nie będzie, a będzie więcej ładniejszych chwil i nawet tak ciepłych, jak obecnie sugerują prognozy. I radzę nacieszyć się taką aurą, bowiem koło połowy grudnia szykuje się diametralna zmiana aury. Znowu zacznie się ochładzać, zacznie sypać śnie, a nocami ściśnie mróz, choć nie będzie to jeszcze ten właściwy atak chłodów, jaki nas czeka w lutym.
Właśnie według moich długoterminowych prognoz w lutym możemy doświadczyć największego ataku zimy. Z tego co patrzyłem tydzień temu, jest całkiem możliwe, że luty zapisze się nawet z anomalią, uwaga - -5,-6 stopni poniżej normy, więc byłaby to spora anomalia in minus. Dodatkowo chłody miałaby trzymać prawie przez dwa lub trzy tygodnie, a na jakąś odwilż moglibyśmy liczyć dopiero koło trzeciej dekady miesiąca, chociaż bardziej do okolic normy. Nocami możliwe są spadki temperatur do -25,-30 stopni.
Także do prawdziwego ataku zimy mamy jeszcze daleko. Wygląda na to, że swój największy atak zima chce przypuścić w sam raz na najzimniejszy okres w roku, który trwa koło 20 stycznia - 20 lutego. Co ciekawe występuje on dopiero wtedy, kiedy oceany i lądy są wychłodzone po jesieni i początku zimy, chociaż wówczas nie mamy jeszcze tak zimnych momentów, zwłaszcza nocy. Analogicznie najcieplejszy statystycznie okres w roku mamy nie pod koniec czerwca, a dokładnie na przełomie lipca i sierpnia 20 lipca - 15 sierpnia.
Także jak widać zima w tym roku nie powiedziała ostatniego słowa, jak wszyscy myślą. Czekają nas przynajmniej jeszcze z dwa, trzy ataki chłodów, chociaż o dziwo styczeń zapowiada się dosyć ciepły i to nie tylko w statystykach, ale również za oknem, czego nie była od dawna. Także dobra wiadomość jest taka, że chłód nie będzie trzymał cały czas.
Komentarze
Prześlij komentarz