Najpierw solidnie zmarzniemy, ale w listopadzie możemy mieć powtórkę z 2018 roku
W weekend zakończymy trwający obecnie krótki powiew Babiego Lata, ale na szczęście wbrew pozorom to jeszcze nie koniec ciepłych dni w tym roku.
Mało pewnie kto wierzył z moich czytelników w prognozy miesięczne, ale z lekkim opóźnieniem dotarło do nas Babie Lato. Temperatury w niektórych rejonach Polski przekroczyły 20 stopni, co mocno podniesie średnią dla tego października, który jednak powiedzmy sobie szczerze, był dosyć chłodny i brzydki. Ostatnie kilka dni więc trochę przekłamie średnią i pokaże ile tak naprawdę te średnie w pogodzie są warte, tak jak chociażby było to z wrześniem, który też wyszedł bardzo ciepły dzięki pierwszej dekadzie, ale ogólnie był dosyć przeciętny.
A co nas czeka dalej w pogodzie? Zmiany przyjdą już w najbliższy weekend. Zrobi się deszczowo i chłodno, bo temperatury nie będą już przekraczać nawet 10-11 stopni. Gdzie nie gdzie może przelotnie popadać, a wieczorem nasunie się kolejny front atmosferyczny z silnymi opadami deszczu, który jeszcze bardziej zmieni aurę w kolejnych dniach. W miarę nieźle zapowiada się niedziela, bo front będzie się odsuwał na wschód, ale jeszcze w centrum może popadać.
Nowy tydzień zaczniemy aurą rodem z przełomu listopada i grudnia. W poniedziałek i wtorek czeka nas silne ochłodzenie, a w ciągu dnia nie zobaczymy nawet więcej niż 6-8 stopni. Dodatkowo według moich prognoz we wtorek mogą pojawić się w rejonach podgórskich, a kto wie czy nie na nizinach, również opady deszczu ze...śniegiem, a może nawet i samego...śniegu. Ochłodzenie może być więc we wtorek jeszcze mocniejsze niż pokazują prognozy obecnie. Na szczęście nie potrwa zbyt długo, bowiem kolejne zmiany czekają nas w środę.
Od połowy przyszłego tygodnia temperatura powinna iść w górę, ale mogą pojawić się znowu większe opady deszczu i silniejszy wiatr. A czy w tym roku będzie jeszcze tak ciepło i ładnie, jak teraz? Prawdopodobnie tak. Nie jest wykluczone, że w okolicach przełomu pierwszej i drugiej dekady listopada pojawi się Babie Lato, a może nawet i spóźnione....lato. Jest całkiem możliwe więc powtórka z 2018 roku, kiedy ciepła aura trzymała aż do praktycznie trzeciej dekady miesiąca. Teraz może być podobnie poza niektórymi dniami.
A teraz coś dla fanów zimy. Jest szansa, że w tym roku może mieć białe święta. Według moich wstępnych prognoz właśnie w trzeciej dekadzie grudnia nastąpi solidnie uderzenie zimy, a więc zgodnie z kalendarzem. Tym razem na białą porę roku będziemy musieli jednak poczekać trochę dłużej niż to było w ostatnich latach.
Komentarze
Prześlij komentarz