Przed nami długie Babie Lato, ale na deszcze sporo poczekamy
Rozpoczęliśmy wraz z trzecią dekadą wrześnią dosyć długi okres Babiego Lata, a jednocześnie dosyć sporo poczekamy sobie na większe deszcze.
Początek nowego tygodnia nie zaczął się najlepiej. Mieliśmy sporo chmur i pod wieczór dużo opadów, a na dodatek temperatura po bardzo gorącym weekendzie nie powalała na kolana. Dużo lepszy był już wtorek, gdzie na zachodzie i północy Polski mieliśmy sporo słońca i prawie bezchmurne niebo, a temperatura po południu przekroczyła 15-16 stopni. Na razie jak widać tegoroczny wrzesień wybiło mocno do góry bardzo ciepłe osiem dni, a tak poza tym powiedzmy sobie jest taki średni, co najwyżej.
A co przed nami w pogodzie? Można powiedzieć, że czeka nas pogodowa nuda. W oficjalnych prognozach, a także raczej i moich widać długi powiew Babiego Lata i to nawet pod koniec tego tygodnia z nieco wyższymi temperaturami niż planowano, bo jest szansa, że w weekend zobaczymy nawet 16-18 stopni. Także aura całkiem przyjemna jak na koniec września i praktycznie zbliżający się październik i całkowicie bez deszczu.
Na razie nie widać dłuższego załamania pogody, a i również w średnio terminowych prognozach trudno dostrzec nadejście jesiennej słoty. Także przełom września i października zapowiada się całkiem nieźle, bez większych opadów. Także znowu w regionach południowych pogłębiać się będzie susza, bo ostatnio zwłaszcza w Polsce południowo-wschodniej znowu mało padało w drugiej dekadzie września, a w reszcie kraju dosyć sporo, więc z takiej aury ucieszą się przede wszystkim mieszkańcy Polski północnej, gdzie deszczu w tym roku było aż w nadmiarze.
Pierwsze wyraźne załamanie aury widać koło weekendu 4-5 października. Nie jest wykluczone, że na termometrach nawet w ciągu dnia nie zobaczymy więcej jak 5-8 stopni, a do tego będzie sporo chmur i mgieł, ale deszczu raczej nie będzie. Na szczęście nie będzie to długie ochłodzenie, bo na około 2-3 dni i po nim szybko wróci Babie Lato i to znowu na dłużej, a jak pisałem w prognozie na październik jest szansa, że jeszcze w połowie miesiąca zobaczymy na termometrach nawet 25+ stopni, ale też na maksymalnie 3-4 dni.
Także jak widać złota polska jesień nie zamierza się z nami rozstawać. Bardzo duże załamanie aury nadejdzie po 20 października z dużymi ulewami, ale w sumie nadal większego zimna wówczas nie widać, a wręcz przeciwnie, bo przez chmury nie będzie nawet nocnych przymrozków. Zimno nadejdzie dopiero po 20 listopada.
Komentarze
Prześlij komentarz