W najbliższych dniach wreszcie cieplej, ale znowu przelotnie popada

Wygląda na to, że wbrew wcześniejszym prognozom w końcówce tygodnia zrobi się wreszcie cieplej, a opady deszczu powoli będą zanikać, choć groźne burze mogą się pojawiać. 

Mocno przeklinają pogodę mieszkańcy Pomorza i Polski zachodniej od trzeciej dekady kwietnia. Najpierw był tam majopad, potem czerwcopad, a teraz lipcoad. Na przykład w kujawsko-pomorskiem spadło do drugiej połowy lipca już prawie ponad...140% normy opadowej, więc mieszkańcy rejonów Polski południowo-wschodniej mogą być trochę zdziwieni narzekaniem na deszcz. Ale w tym roku pada bardzo nierównomiernie. Niektóre regiony są wręcz bujne z zielenią, a niektóre wciąż borykają się ze stanem niskich rzek.

Obecny tydzień również nie rozpieszcza nas pogodą. Przez nasz kraj przechodzą fronty atmosferyczny z gwałtownymi burzami, które powodują lokalne podtopienia i poważne szkody. Na szczęście powoli, bo powoli widać koniec gwałtowniejszych opadów, a temperatura powinna iść do góry. Jeszcze dzisiaj rozproszona konwekcja może pojawiać się na zachodniej stronie Polski, chociaż będzie już zanikająca. Najcieplej tam, gdzie nie będzie padać, a więc we wschodnich rejonach kraju, bo do 22-23 stopni, więc przyjemnie. 

A co nas czeka w najbliższych dniach? Modele pogodowe są bardzo rozbieżne. Według moich osobistych prognoz w piątek i weekend opadów powinno być jednak mniej, a temperatura mocno do góry. Już wszędzie powinniśmy zobaczyć nawet powyżej 23-25 stopni, a lokalnie nawet 26-28 w niedzielę. Jednak jeszcze w sobotę gdzieniegdzie mogą pojawić się znowu groźne burze, które ponownie mogą spowodować znowu gwałtowne zdarzenia pogodowe, jak zalania ulic, domów i garaży, jak to było na początku tygodnia. 

A co nas czeka w nowym tygodniu? Według oficjalnych prognoz opadów ma być mniej, a temperatura utrzymywać się w granicach nawet 25-27 stopni. Czy się z tym zgodzę? Nie do końca. Według mnie jednak mogą znowu pojawiać się przelotne opady deszczu, o czym zresztą pisałem w prognozie miesięcznej, że druga połowa lipca chociaż zapowiada się wyraźnie cieplej niż pierwsza, to może nam przynieść znowu więcej opadów. Także musimy być przyzwyczajeni, że co drugi, trzeci dzień zapowiada się niestety gorszy.

Podobny typ aury według mnie czeka nas w drugiej połowie przyszłego tygodnia, także od deszczu szybko nie uciekniemy. Radzę więc nie patrzeć na oficjalne modele, bo obecnie mamy południkową wymianę mas powietrza i prognozy będą zmieniały się z godziny na godzinę. Blokada trwa już praktycznie od połowy wiosny i na razie nie widać, żeby cokolwiek miało ją przełamać. Może dopiero na jesień. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026