Czy w przyszłym tygodniu będzie powódź w Polsce? Niż genueński chyba tylko nas muśnie

Jeśli niż genueński miałby dotrzeć w przyszłym tygodniu do Polski, to jednak chyba tylko częściowo i jedynie muśnie południowe teren naszego kraju, choć mocniejsze opady mogą się pojawić. 

I można powiedzieć, że tyle z tego ciepła. Gorąca letnia pogoda miała trwać do piątku, a tymczasem bardzo dobrze sprawdziły się moje prognozy sprzed tygodnia, kiedy pisałem, że jednak szybko przyjdzie ochłodzenie, chmury i tym razem ciepła pogoda długo się nie utrzyma, co jeszcze niedawno prognozowały niektóre media i prognozy. Także znowu mamy bardziej jesienne klimaty, zwłaszcza na północy i zachodzie kraju, a gorące powietrze zostało w piątek jedynie na krańcach Polski południowo-wschodniej, a więc jak zawsze. 

Jednak w tym tekście chciałbym się skupić na innej rzeczy. Niektóre prognozy mówią wprost o tym, że do Polski 10 lipca miałby dotrzeć niż genueński, który jak zwykle przynosi w naszym kraju bardzo duże opady, a rok temu we wrześniu spowodował u nas powódź na południu kraju. Dosłownie w kilka dni miałaby spaść cała norma opadowa za lipiec, który przecież i tak jest jednym z najbardziej deszczowych miesięcy w roku, bo to właśnie w lipcu spada najwięcej opadów, a nie jesienią, jak niektórzy zazwyczaj sądzą. 

Czy tak się stanie? Moim zdaniem tylko częściowo. Moje prognozy na przyszły tydzień pokazują, że jeśli nawet rzeczywiście miałby powstać niż genueński, to raczej nie będzie aż tak groźny jak rok temu. Owszem, może dojść nawet do południowych granic naszego kraju i z niego nawet mocno popadać, ale raczej jeśli już to się stanie, to nie przyniesie aż tak dramatycznych obrazków, jak rok temu. Jedynie mogą pojawić się podtopienia, więc szybko możemy z suszy przejść do zagrożenia podtopieniami, ale raczej niezbyt dużymi.  

Także wygląda na to, że zarówno u nas jak i w Europie środkowej niż genueński tym razem nie przyniesie aż tak dramatycznych zjawisk, chociaż pamiętajmy, że 10 lipca mamy pełnię, a na dodatek w czasie pełni utworzy się groźny pół krzyż znaków kardynalnych. Więc jeśli już miałoby dojść do groźnych zdarzeń, to bardziej niż sam niż niebezpieczne mogą się okazać wody spływające z potoków górskich z Czech w dalszych dniach niż same opady. Jednak nawet w Czechach i na Słowacji nie widać, żeby miała być wielka powódź.

Także jeśli powódź, to chyba nie tym razem, a po 10 lipca aura powinna wreszcie powoli się stabilizować. Owszem, w pierwszej połowie przyszłego tygodnia sporo popada w całym kraju, a zwłaszcza na południu, gdzie susza jest największa, ale nadal nie będą to takie opady, które mogłoby załagodzić niedobór wody w rzekach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026