Druga połowa roku przyniesie więcej cieplejszych i ładniejszych chwil?
Wygląda na to, że w tym sezonie druga połowa roku może nam przynieść więcej nie tylko ładniejszych, ale i cieplejszych chwil.
Niedługo mamy już połowę czerwca, a o żadnym miesiącu w tym roku nie możemy powiedzieć, że to był właśnie ten okres nie tylko wyżowy, ale przede wszystkim przez większość czasu ciepły. Mamy tak naprawdę już cztery kiepskie miesiące od początku 2025, a więc styczeń, luty, maj i jak na razie czerwiec, a marzec i kwiecień pod względem dłuższego ciągu wyższych temperatur także nas nie rozpieściły. Także jak na razie rok 2025 skąpi nam dłuższych cieplejszych chwil. Czy wreszcie jest szansa, że takie pojawią się w tym roku?
Owszem, jest. Wygląda na to, że już druga połowa czerwca powinna przynieść nie tylko wyżową pogodę, ale również znacznie wyższe temperatury. Co prawda potem na przełomie czerwca i lipca czeka nas krótkie załamanie aury, ale po 7 lipca pogoda powinna się poprawiać i to na dłużej. Jak pisałem w prognozie na lato, to właśnie powinien być najdłuższy ładny okres w tym roku, nie tylko z wyżową pogodą, ale przede wszystkim ciepłą i to nawet bardzo ciepłą. Już po 7-10 lipca temperatury powinny przekraczać 28-30 stopni.
A co dalej? Najdłuższa, bo 2-3 tygodniowa fala upałów powinna się pojawić w pierwszej i drugiej dekadzie sierpnia. To będzie już ostatni napływ tak gorących fal ciepła w tym roku, co wcale nie oznacza, że w dalszej części roku takich już nie doświadczymy. Owszem, będą, ale będziemy musieli na nie trochę poczekać. Zwłaszcza, że fatalnie w tym roku zapowiada się wrzesień, który może być nie tylko deszczowy i wietrzny, ale też miesiącem poniżej normy, zwłaszcza kiepska zapowiada się jego pierwsza połowa, o czym od dawna piszę.
Jeszcze prawdopodobnie w październiku i to w pierwszej i drugiej dekadzie doświadczymy temperatur powyżej 20-25 stopni, a nawet może i więcej. Aura załamie się w trzeciej dekadzie, ale też nie będzie padać codziennie, a dzięki chmurom i opadom unikniemy nawet nocnych przymrozków. Listopad też zapowiada się inny niż trzy ostatnie, które przyniosły nam wczesne incydenty zimowe. Ładniejsze chwile powinny wystąpić w okresie o dziwo 8-22 listopada, z małymi przerwami. Poza pojedynczymi dniami w ogóle nie widać nadejścia wczesnych chłodów, jak w latach 2021-2024.
Również i grudzień nie przyniesie nam chłodniejszych i zimowych chwil. Co więcej, mogą się zdarzyć takie momenty, że zobaczymy na termometrach nawet 10-15 stopni i do tego mnóstwo słońca, coś ala druga dekada grudnia 2024. Wygląda na to, że w tym roku pogoda oszczędzi nam szybkiej pory chłodniej trwającej dziewięć miesięcy, jak to było w ostatnich kilku sezonach i za to trzymajmy kciuki.
Komentarze
Prześlij komentarz