Czy odczujemy rozpad wiru polarnego? Tylko częściowo

Wygląda na to, że w najbliższych dniach rozpadnie się wir polarny, ale my w Polsce jego rozpad odczujemy tylko częściowo i dosyć późno.

Od kilku dni cieszymy się temperaturami, jakich nie mieliśmy w Polsce nawet od września, bo w niektórych rejonach kraju przekraczają one nawet 20 stopni, jak ostatnio na przykład w Krakowie. A najbliższe dni mają być jeszcze...cieplejsze, także początek marca mamy więc rekordowo gorący. Za pierwszy tydzień miesiąca jego średnia wynosi aż rekordowe 3.81 stopni powyżej normy, więc to samo mówi za siebie. A przecież jeszcze do przyszłego tygodnia czeka nas kilka bardzo ładnych i ciepłych chwil. 

A co dalej w pogodzie? Na razie w przyszłym tygodniu czeka nas krótkie ochłodzenie, ale jak pisałem w swoich prognozach, nie będzie jakiejś długie. Od przyszłego weekendu, najpóźniej od niedzieli znowu zacznie się szybko ocieplać i tym razem na...dłużej, więc o żadnej zimie, której pokazują pogodowe modele, na razie nie ma żadnej mowy. Co ciekawe, nie jest wykluczone, że 15-16 marca znowu zobaczymy temperatury powyżej 15-18 stopni, ale tym razem dzięki...ujemnemu NAO, po krótkim napływie powietrza z północy. 

A czy w Polsce doświadczymy zapowiadanego od dawna rozpadu SSW? Właśnie w najbliższych dniach ma dojść do tego typu sytuacji. Według moich prognoz tylko częściowo. Co to znaczy w prognozach? A no prawdopodobnie w drugiej połowie marca doświadczymy aury bardziej zmiennej, ale ciepłej. Pojawi się przede wszystkim więcej opadów, których zapowiadałem jeszcze w prognozie miesięcznej, choć będą między nimi też ładniejsze i wiosenne dni. Tak zmienna aura będzie prawdopodobnie wynikiem ujemnego NAO, ale żadnej wielkiej zimy nie widać w drugiej połowie marca, a wręcz przeciwnie. 

Jeśli już możemy doświadczyć rozpadu SSW, to najwcześniej po 5-8 kwietnia. Nie jest wykluczone, że wówczas nocami zobaczymy nawet -8,-10 stopni, a w ciągu dnia temperatury nie podskoczą więcej niż 5-7 kresek. Do tego będzie sporo chmur i opadów, więc aura będzie przypominać bardziej przełom lutego i marca niż początek kwietnia. Taka pogoda nie potrwa długo, bowiem tylko 8-10 dni, po czym szybko wróci wiosna, a nawet od razu przejdziemy do...lata. Także kwiecień może być w myśl przysłowie co przeplata. 

Także na razie żadnego powrotu zimy na dłużej niż 1-2 dni nie musimy się obawiać, a po krótkim ochłodzeniu szybko wróci wiosenna aura i to nie na tak krótko. Jest więc szansa, że marzec będzie nie tylko znacznie powyżej normy, ale w drugiej połowie miesiąca zacznie też znacznie więcej padać, bo zmieni się wzorzec pogodowy nad Europą przez rozpad wiru.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026