Poczuliśmy wiosnę, ale na tą prawdziwą jeszcze poczekamy

W ostatnim tygodniu stycznia możemy poczuć pierwsze objawy przedwiośnia, a nawet wiosny, ale do tej prawdziwej jeszcze trochę czasu mamy. 

Od poniedziałku rozpoczęło się bardzo duże ocieplenie w Polsce, które znacząco podniesie średnią temperaturę dla stycznia do nawet 3.50 stopni powyżej normy. Wczorajszy dzień był więc rekordowy ciepły, a nawet wieczorem temperatura nie spadła poniżej 8-10 stopni, co jest wręcz niesamowitą wartością, jak na koniec stycznia, gdzie jesteśmy przecież jeszcze w środku zimy, a do nawet meteorologicznej wiosny mamy jeszcze ponad miesiąc. 

Jeszcze przez kilka najbliższych dni czeka nas bardzo duże ciepło, które będzie wręcz sprzyjać aktywności poza domem, bo padać będzie mało, zapowiada się sporo słońca, więc aura wręcz raczej z pogranicza połowy marca, a nie końca stycznia. Najgorsze jest jednak to, że wystarczy parę takich dni, aby ruszyła wegetacja, co może być naprawdę bardzo groźne dla przyrody, wszak mamy jeszcze koniec stycznia, a nie nawet połowę lutego, więc taka sytuacja raczej nikogo nie powinna cieszyć, a raczej martwić. 

Na szczęście od piątku widać lekkie ochłodzenie do okolic normy, więc ta styczniowa wiosna niedługo się skończy, ale o powrocie prawdziwej zimy nie ma mowy. Nawet na najbliższy tydzień już znacząco podniosły się anomalie, a według moich prognoz będzie jeszcze cieplej, choć nie aż tak, jak teraz, bo to przesada. W dzień będzie znacząco powyżej zera, a jedyne przymrozki jeśli się trafią, to głównie nocami, więc trochę odpoczniemy od lekkiej zimy, której mieliśmy sporo w okresie 4-24 stycznia, a więc prawie trzy tygodnie. 

Jednak większość osób pragnie szybkiej wiosny i nic dziwnego, gdyż chłody rok temu przyszły już w październiku, a jak wspominałem ciepło się skończyło praktycznie na początku listopada, który był wręcz zimowy. Jednak do prawdziwej wiosny mamy jeszcze daleko. Najpierw czeka nas ochłodzenie, a na następne takie chwile, jak teraz poczekamy do drugiej dekady lutego, ale to też jeszcze nie będzie prawdziwa wiosna. Na taki trwalszy jej pochód poczekamy do 7-9 marca. Dopiero wówczas jest szansa, że ciepło przyjdzie do Polski na dłużej, choć raczej wówczas w wersji deszczowo-wietrznej. 

A na taką prawdziwą wiosnę z wyżem i słońcem będziemy niestety musieli poczekać aż do 15-20 kwietnia, a więc drugiej połowy meteorologicznej wiosny, choć oczywiście już od 7 marca cieplejszych chwil będzie znacznie więcej, więc o żadnych dłuższych chłodach nie ma już mowy, choć aura w marcu i na początku kwietnia może nas zaskoczyć silniejszym Atlantykiem. Na razie też jeszcze na Polskę nie sprawdziły się moje prognozy dotyczące powodzi, choć częściowo sprawdziły się na zachodzie Europy, gdzie Francja od weekendu walczy z wielką wodą na zachodzie kraju. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.