Najpierw potężne śnieżyce i mrozy, potem ogromne wichury i ulewy
Wygląda na to, że czas spokoju w pogodzie dobiega końca, a od drugiej dekady aura zrobi się bardzo dynamiczna i niebezpieczna.
Pierwsza połowa zimy była dla nas wyjątkowo łagodna. Było nie tylko bardzo ciepło, ale w porównaniu do dwóch ostatnich zim mieliśmy bardzo mało opadów i wichur. Wszak grudzień z opadami zapisał się znacznie poniżej normy. Nie męczyły nas również orkany, których sporo mieliśmy w ostatnich latach. Wszystko więc sprawdza się z moimi sezonowymi prognozami, kiedy pisałem właśnie o takiej zimie, jakiej mieliśmy od początku grudnia. Niestety, wygląda na to, że czeka nas diametralnie zmiana pogody i to na dłużej.
To zacznie się już w najbliższy weekend. Od jakiegoś czasu model GFS wyrzuca atak zimy na najbliższy weekend i spore śnieżyce w Polsce. W niektórych miejscach temperatura miała by spaść nawet do -5 stopni na południu kraju. Czy tak rzeczywiście będzie? Według moich prognoz tak i co ciekawe atak zimy może być jeszcze większy niż pokazują pogodowe modele. Wcale bym się nie zdziwiłbym, gdyby temperatura nawet w ciągu dnia nie wskazywała więcej niż -8 stopni, a do tego padał deszcz lodowy i naszły nad Polskę potężne burze śnieżne.
Kolejny atak zimy nie potrwa jednak długo. Prawdopodobnie już w nowym tygodniu do Polski zacznie płynąć powietrze z nad Atlantyku. Tym razem jednak tak lekko się nie skończy, bowiem moje średnio terminowe prognozy pokazują w dalszej części tygodnia wtargnięcie do Polski potężnych orkanów, które mogą okazać się niszczycielskie. Nie jest wykluczone, że koło 17-20 stycznia prędkość wiatru przekroczy nawet 100-120 km/h, więc wichury mogą powodować sporo zniszczeń.
To jeszcze nie koniec przykrych niespodzianek. Już w prognozie miesięcznej pisałem, że w trzeciej dekadzie stycznia może pojawić się zagrożenie powodziowe i nadal to podtrzymuję. Po przejściu wichur do Polski może zacząć płynąć ciepłe, ale wilgotne powietrze z południa i kto wie, czy nie pojawi się nowy niż genuański z opadami deszczu i śniegu z deszczem. Opadów może być naprawdę sporo, a padać może niemal bez przerwy, stąd nic dziwnego, że może dojść do powodzi.
Także najbliższe trzy tygodnie w pogodzie będą dla nas bardzo trudne, a na dodatek nałoży się na to jeszcze pół krzyż znaków kardynalnych w trzeciej dekadzie stycznia, który spotęguje trudne zjawiska pogodowe. Także aura stanie się bardzo dynamiczna i modele mogą szaleć i pokazywać różne bzdury, których nie brałbym na poważnie.
Komentarze
Prześlij komentarz