Dlaczego modele pogodowe pomyliły się z zimnym styczniem i czy kiedyś wrócą mroźne zimy?
Tegoroczny styczeń będzie już niemal na pewno w średniej temperaturze, jako wyjątkowo ciepły, a modele pogodowe znowu się pomyliły w prognozie miesięcznej.
Chyba nawet najwięksi fani zimy nie przypuszczali, że tegoroczny styczeń będzie taki ciepły. Wszak jeszcze kilka tygodni temu według modelu amerykańskiego CFS styczeń miał wyjść nawet poniżej normy i być miesiącem chłodnym. Nic się z tych rzeczy nie sprawdzi, a my będziemy mieli co najwyżej dwa słabe ataki zimy, a drugi właśnie powoli się kończy, więc już na pewno styczeń będzie zupełnie inny ni z rok temu, który przyniósł sporo incydentów zimowych, zwłaszcza w pierwszej i drugiej dekadzie.
Ja jeszcze miesiąc temu pisałem, że styczeń będzie miesiącem ciepłym, a nawet bardzo ciepły, a chłodnych chwil będzie tyle, co kot napłakał. Jak na razie sprawdzają się moje prognozy, a nie amerykańskich modeli pogodowych. Dlaczego? Już dawno pisałem, że większość modeli pogodowych opiera się na wzorcach matematycznych i pogodowych z lat 80 i 90-tych, kiedy klimat był zupełnie inny, a do dzisiaj te modele nie zostały zaktualizowane na obecne zmiany klimatyczne.
Dodatkowo modele pogodowe prawdopodobnie średnią wyliczają jeszcze z tej pogody, która była w danym czasie w ostatnich latach i dlatego im wychodzi to, co wychodzi, a więc kompletne bzdury. Tak było chociażby z chłodniejszym styczniem, który w dwóch ostatnich latach po 10-15 stycznia przynosił sporo incydentów zimowych. Ponadto naukowcy nie wiedzą również o zbliżającej się zmianie biegunów magnetycznych ziemi, co jeszcze bardziej wpływa na zmiany klimatu i niewiarygodność oficjalnych prognoz.
A czy do Polski wrócą za jakiś czas zimy, które znamy z przeszłości? Według niektórych portali jest na to szansa po 2030. Czy tak będzie? Niekoniecznie, naukowcy jak napisałem wyżej nie wiedzą na przykład o zmianie biegunów magnetycznych Ziemi, co wywróci klimat do góry nogami, a nawet o Małej Epoce Lodowcowej, której początek mamy od 2020 roku. Po 2030 jest szansa, że zimy staną się ciut chłodniejsze, ale co najwyżej do okolic obecnej normy, a więc tej z lat 2020-2030, a więc bardzo niewiele.
Musimy więc przyzwyczaić się do jeszcze większych zmian klimatycznych, większej aktywności żywiołów, jak pożary w Los Angeles czy powodzie w różnych częściach świata, czy większej suszy w okresach wiosenno-letnich, która w ostatnich latach jeszcze bardziej przyspieszyła. A w najbliższych latach nasz świat pod względem pogodowym zmieni się jeszcze bardziej niż przewidują naukowcy.
Komentarze
Prześlij komentarz