Niedługo czeka nas powiew zimy

W pogodzie nastały wraz z początkiem grudnia straszne nudy, ale w moich prognozach powoli zaczyna czaić się spory atak zimy. 

Po bardzo dynamicznej końcówce listopada pogoda wraz z początkiem grudnia znacząco się uspokoiła. Co prawda we wtorek przechodził przez nasz kraj spory niż z opadami, ale tak ogólnie to wielkich wydarzeń w pogodzie nie ma i w sumie nastały w niej wielkie nudy. Co ciekawe mamy jeden z cieplejszych początków grudnia od lat, bo przez ostatnich kilka sezonów o tej porze roku panowała już spora zima. 

Tym razem na szczęście jest inaczej, ale od dawna pisałem w prognozach, że początek grudnia żadnej zimy nie przyniesie, a będzie raczej właśnie deszczowy i brzydki, ale ciepły i tak też się stało. Pierwsze dwa dni były całkiem niezłe i mieliśmy nawet próbę wejścia zimy w weekend w górach, ale została ona przepchana przez niże, tak jak będzie to w tym tygodniu. W piątek czeka nas wejście frontu atmosferycznego z opadami deszczu ze śniegiem i śniegu, ale będą to raczej ich śladowe ilości. 

A co nas czeka dalej w pogodzie? Niektóre prognozy zaczęły pokazywać wejście zimowej pogody w przyszłym tygodniu. Czy to się sprawdzi? Według mnie nie do końca, a na zimę przyjdzie nam jeszcze poczekać. W najbliższych kilkunastu dniach czeka nas prawdopodobnie przepychanka pomiędzy jesienią i zimą, a więc do weekendu sporo chmur i opadów wszelkiej maści. Dopiero w nowym tygodniu jest szansa, że niebo po przejściu frontów wreszcie się oczyści z chmur i zobaczymy słońce. 

Co ciekawe według mnie jeszcze temperatury nie powinny być tak niskie, jak pokazują to niektóre prognozy, a będą według mnie dużo wyższe, zwłaszcza w rejonach Polski południowo-wschodniej. Jednak w moich prognozach widać wreszcie wejście zimy. Ta powinna zacząć się ujawniać pod koniec następnego tygodnia i będzie to atak zimy nie byle jaki, bo nocami może naprawdę chwycić spory mróz. Dobra wiadomość jest taka, że aura wówczas się uspokoi, a my dzięki mroźnym wyżom zobaczymy sporo słońca. 

I radzę się fanom zimy nacieszyć tym atakiem chłodów, bo na następny taki wyczyn zimy poczekamy sobie jeszcze bardzo długo, kto wie czy nie aż do drugiej połowy lutego. Ani w trzeciej dekadzie grudnia ani w styczniu nie widać wielkich mrozów, a raczej wejście dużych anomalii dodatnich, które zostaną z nami na dłużej, jak to ostatnio bywa zimą.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.