Jednak bez długiego ataku zimy: W przyszłym tygodniu ciepło, deszczowo i wietrznie
Wygląda jednak na to, że najbliższy atak zimy okaże się kapiszonem, a w przyszłym tygodniu czeka nas ciąg dalszy późnej jesieni.
Na razie kończymy bardzo ciepły grudzień, który przyniósł nam całkiem niezłą pogodę. Było nie tylko bardzo ciepło, ale i mało deszczu, bo w ostatnim miesiącu roku suma opadów zapisała się ledwo w granicach połowy normy. Także grudzień raczej na pewno przypadł nam do gustu, bo był znacznie cieplejszy niż subiektywne chłodne październik i listopad i praktycznie udało w nim uniknąć się zimowych incydentów, jakie były rok temu.
Również i początek 2025 zapisze się bardzo ciepło i na razie unikniemy w nim zimy, przynajmniej do najbliższego piątku. Na najbliższy weekend większość mediów z chórem obwieściły wielki atak zimy w Polsce, który ma nam przynieść wielkie opady śniegu i spore nocne przymrozki. Według mnie jak pisałem jeszcze w ostatni weekend atak zimy nie będzie taki mocny, jak go widzą oficjalne pogodowe modele, a prawdopodobnie czeka nas bardzo dynamiczna pogoda z opadami.
Jeszcze kilkanaście godzin temu zima miała umacniać się po 5-6 stycznia, a więc po święcie Trzech Króli. Tymczasem ostatnio prognozy się zmieniły i na początku tygodnia czeka nas według nich przejściowe...ocieplenie. Według moich prognoz, to ocieplenie będzie znacznie większe i dłuższe niż pokazują obecne prognozy. Czeka nas ciąg dalszy później jesieni, ale tym razem zwiększy się dynamizm pogodowy, będzie więcej opadów i sporo popada, choć nadal będzie dosyć ciepło.
Jak pisałem w swoich prognoz, większy atak zimy czeka nas prawdopodobnie po 11-12 stycznia lub krótko przed, ale znowu chłód, jak to było na początku grudnia zostanie wyparty daleko na północ przez atlantyckie niże, których będzie naprawdę sporo. W ogóle cała druga połowa stycznia zapowiada się z bardzo atlantycką opadów, a sam miesiąc z opadami raczej na pewno wyjdzie powyżej normy, a w trzeciej pojawi się zagrożenie powodziowe.
Także uważam, że najbliższy atak zimy prognozowany na weekend jeszcze bardziej się skróci w najbliższych prognozach i tyle będzie z tej wielkiej zapowiadanej zimy. I bardzo dobrze, bo zima na nizinach nie jest raczej nikomu do szczęścia potrzebna. A w ostatnich latach incydentów zimowych mieliśmy sporo, chociaż nadal niektórzy zaklinają rzeczywistość, że rok temu w pierwszej połowie żadnej zimy nie było.
Komentarze
Prześlij komentarz