Widać zmiany w pogodzie, niedługo wreszcie będzie więcej padać
Wygląda na to, że po wielu, wielu tygodniach dominacji wyżowej aury nadchodzi bardziej deszczowy okres, który zacznie się w drugiej dekadzie listopada.
Rozpoczynamy właśnie listopad, który miał przynieść nam w sam raz na długi weekend powiew zimy. Tymczasem od dawna pisałem, że żadnej zimy na początku miesiąca nie będzie i tak też się stało, a media niepotrzebnie nas straszyły. Co prawda w piątek przez Polskę będzie wędrować front atmosferyczny, który przyniesie nam silny wiatr i niewielkie opady, po których się ochłodzi, ale nie aż tak bardzo, żeby nastała zima z prawdziwego zdarzenia. Przez weekend będziemy mieli całkiem niezłą pogodę, ale noce już chłodniejsze.
Trochę cieplej zacznie się robić od poniedziałku, a nas na kilka dni czeka jeszcze złota polska jesień. Co potem? Według moich prognoz prawdziwe zimowe załamanie aury przyjdzie w sam raz na następny długi weekend. Po 7-8 listopada mogą pojawić się silne opady deszczu i wichury. Fatalnie zapowiada się zwłaszcza początek następnego weekendu w sobotę i wówczas będzie lepiej zostać w domu. Nie jest też wykluczony niewielkie powiew zimy, ale dosłownie na kilka, kilkanaście godzin do Polski może wkroczyć powietrze arktyczne, a temperatura nawet w ciągu dnia z trudem będzie przekraczać 5-7 stopni.
To będzie oznaczało większe zmiany w pogodzie na następny okres. Co prawda, jak pisałem, po następnym weekendzie czeka nas szybka poprawa pogody i więcej słońca, ale nie na długo. Pod koniec tego okresu, a wiec mniej więcej w połowie listopada pojawi się wreszcie więcej opadów związanych z przejściem niżów atlantyckich. Zrobi się ponownie dosyć ciepło, jak na drugą dekadę miesiąca, ale jednocześnie deszczowo. Choć nie zawsze, bo możemy liczyć również na przebłyski słońca i ładniejsze chwile.
I taka też w sumie aura z napływem ciepłych i wilgotnych mas powietrza czeka nas przez całą drugą połowę miesiąca. Wreszcie pojawi się więcej opadów i to niekiedy intensywnych, ale to dobrze, bo obecnie mamy przeraźliwą suszę. Tegoroczna jesień, zgodnie z moimi sezonowymi prognozami, jest zupełnie inna niż ta sprzed roku, która przynosiła nam w październiku i listopadzie ekstremalnie deszczowy okres. Tym razem jest inaczej, ale już dawno o tym pisałem, że w drugiej połowie roku czeka nas dłuższy wyżowy okres.
Taka zmienna aura potrwa co najmniej do końca listopada, kiedy znowu będzie próbowała wejść zima, ale jak dodawałem w prognozie miesięcznej, to jej się nie uda. W ogóle nie widać zejścia na więcej niż 1-2 dni powietrza arktycznego, tak jak to było w kilku ostatnich listopadach, a za to dominację ciepłych i atlantyckich mas powietrza.
Komentarze
Prześlij komentarz