Zima przyjdzie zgodnie z kalendarzem: Pierwszy atak dopiero po 15 grudnia
Wygląda na to, że w tym roku pierwsze podrygi zimy będziemy mieli dosyć późno, bo właściwie dopiero za dwa miesiące.
W pogodzie mamy straszne nudy. Od kilkunastu dni mamy w większości wyżową pogodę i mało opadów, co tylko pogłębia trwającą suszę, zwłaszcza w regionach wschodnich. Na dodatek jest też dosyć ciepło, bo po fatalnym początku października jego średnia poszła do góry i już jest ponad normę, a patrząc na dalsze prognozy średnia obecnego miesiąca pójdzie jeszcze mocniej do przodu, więc szans na okres w normie nie ma praktycznie żadnych.
W listopadzie również nie widać większych zmian. W ostatnich dwóch, trzech latach w listopadzie mieliśmy silne ataki regularnej zimy w drugiej połowie. Czy tak będzie tym razem? Według moich prognoz nie. Co prawda po 12-13 listopada jest możliwość wystąpienia i wkroczenia do Polski bardzo krótkiego ataku zimy. Nie potrwa on jednak długo, bowiem szybko arktyczne masy powietrza zostaną wyparte daleko na północ przez głębokie atlantyckie ciepłe niże.
Dobrą wiadomością jest to, że w listopadzie wreszcie trochę więcej popada, choć nie będą to deszcze takie, które pomogą nam zażegnać suszę całkowicie. Uspokoi się też wiatr, który nękał nas we wrześniu i październiku. W drugiej połowie listopada mogą być takie dni, kiedy temperatura może przekraczać nawet 15-18 stopni, do tego nawet może nie być nawet nocnych przymrozków, co o tej porze roku zdarza się bardzo, bardzo rzadko. Od czasu do czasu mogą przechodzić jedynie głębsze atlantyckie niże, ale też nie co dziennie, jak rok temu.
Kolejna próba ataku zimy będzie pod koniec listopada, ale też nieudana. Pierwsza połowa grudnia zapowiada się bardzo ciepło, choć czasami dosyć zmienne, bo może popadać, ale też dostaniemy sporo wyżowej aury. Diametralne zmiana aury czeka nas po 15 grudnia. Wówczas z ciepłej jesieni możemy wejść do przedzimia i zimy. Może się ochłodzić do temperatur 0-5 stopni, a nawet spadnie pierwszy śnieg i deszcz ze śniegiem. Są szanse nawet na lekkie zimowe Święta Bożego Narodzenia z małą pokrywą śnieżną.
To jednak nie potrwa długo, bowiem prawdopodobnie Sylwestra znowu przywitamy raczej w lekkich kurtkach, a nie czapkach. Jednak po 15 grudnia już na pewno wejdziemy w zimę, która jednak w większości nie przyniesie w tym sezonie tak dużych incydentów zimowych, jak to było rok temu, kiedy zima trzymała praktycznie od połowy listopada do 20 stycznia z małą przerwą.
Komentarze
Prześlij komentarz