Pogodowe oblicze listopada: Wielkiej zimy nie będzie
W tym roku listopad nie przyniesie nam tak dużej regularnej zimy, jak to było w kilku ostatnich latach, kiedy w drugiej połowie mieliśmy więcej chłodnych chwil.
W ostatnich latach listopad mocno nas zawodził. Zamiast powiewów złotej polskiej jesieni mieliśmy szybko spore incydenty zimowe, a właściwie to regularną zimę, kiedy praktycznie w latach 2021-2023 od drugiej dekady listopada robiło się coraz chłodniej i zaczęły się opady deszczu i deszczu ze śniegiem, a nawet silne przymrozki. Ostatnie dwa listopady zapisały się ledwo w okolicach normy, a i tak tylko dzięki temu, że uratował je bardzo ciepły początek.
Jak widać najcieplejsze listopady mieliśmy w okolicach 2019/2020 roku. Od tego czasu robiły się coraz zimniejszy przynosząc nam szybką zimę, a potem taka pluchowata aura trwała prawie do połowy maja. Na szczęście w tym roku szykują się zmiany, bo dalsza część listopada może nas przyjemnie zaskoczyć, a i nie powinno być wielkiej zimy poza bardzo krótkimi incydentami wchodzenia powietrza arktycznego do naszego kraju, których to takich ataków będą z dwa-trzy, ale na szczęście raczej żaden z nich nie będzie udany.
Po bardzo krótkim załamaniu aury w okresie najbliższego długiego weekendu pogoda szybko zacznie się poprawiać, a temperatura iść w górę, a my dostaniemy dalej polską złotą jesień. Większy atak zimy nas czeka pod koniec pierwszej dekady. Nie jest wykluczone, że silnej powieje i popada, a może nawet pojawią się opady deszczu ze śniegiem i gołoledź na drogach. Będzie to próba wejścia zimy, ale nie udana, bowiem jak na złość zaraz po święcie 11 listopada aura zacznie się poprawiać i pojawi się więcej słońca.
Dalsza część listopada może nas zaskoczyć. Zamiast wejścia zimy do Polski będą płynąć bardzo ciepłe, ale wilgotne masy powietrza z nad Atlantyku. Co jakiś czas nad Polską możemy mieć do czynienia z wichurami i silnymi opadami, ale będzie bardzo ciepło, jak na listopad. Wichury spowodują, że nastąpi blokada antycyklonów, dzięki którym doświadczymy jeszcze przyjemnej aury ze słońcem i wysoką temperaturą. Wreszcie więcej też popada, co pozwoli załagodzić panującą posuchę i suszę, ale nie będzie lało codziennie, jak rok temu.
Kolejna próba wejścia zimy będzie pod sam koniec miesiąca, ale również to się nie uda, bowiem silniejsze będą niż z nad Atlantyku. Nie jest wykluczone, że druga połowa miesiąca, dzięki stratusom, nie przyniesie nawet nocnych przymrozków, co o tej porze roku zdarza się bardzo rzadko. Listopad powinien być miesiącem bardzo ciepłym, zwłaszcza w dalszej części, po dwóch krótkich załamaniach aury na początku miesiąca.
Komentarze
Prześlij komentarz