Sezon grzewczy rozpoczniemy już w połowie września?

Na razie cieszymy się ciepłem i latem, ale wygląda na to, że sezon grzewczy w tym roku rozpoczniemy znacznie wcześniej niż ostatnio. 

Powoli nasze myśli kierują się ku jesieni, która zbliża się wielkimi krokami i tą meteorologiczną rozpoczniemy już za nieco ponad miesiąc. Oczywiście na początku września trudno spodziewać się mrozów w ciągu dnia, bo to przecież jeszcze astronomiczne lato, które trwa do trzeciej dekady września, a potem jest jeszcze jesień, która już nierzadko przynosi pierwsze incydenty zimowe, zwłaszcza w październiku i listopadzie, jak to na przykład było często w ostatnich latach, zwłaszcza w listopadzie. 

A jak będzie tym razem? Rok temu sezon grzewczy rozpoczęliśmy bardzo późno, ze względu ma to, że mieliśmy wręcz rekordową ciepłą jesień i bardzo ciepły październik i mocno ciepłe noce, które opóźniły nadejście późnej jesieni i przymrozków. W tym roku jednak chyba będzie inaczej i pierwsze zimniejsze chwile poczujemy już w połowie września, kiedy trzeba będzie uruchomić piece i kaloryfery w naszych mieszkaniach, a więc dosyć szybko, bowiem zazwyczaj sezon grzewczy w Polsce rozpoczyna się pod koniec września. 

Jeszcze chłodniej może zrobić się na przełomie września i października. Nawet w ciągu dnia mogą być takie chwile, kiedy temperatury mogą nie przekraczać 8-10 stopni w ciągu dnia, a nocami możemy notować nawet spory przymrozek, do -5,-8 stopni. Do tego może zacząć wiać silny wiatr z północy, który będzie mocno obniżał temperaturą odczuwalną, ale przynajmniej dzięki temu unikniemy silnych zamgleń i gęstych mgieł, które mocno uprzykrzają nam życie w czasie tej części roku, a w 2023 roku, dzięki silnym wiatrom udało nam się tego uniknąć. 

Na szczęście atak chłodów nie potrwa długo i jeszcze w pierwszej połowie października poczujemy Babie Lato, a ładniejsze chwile pojawią się nawet później w drugiej części miesiąca, chociaż wtedy będzie już trochę chłodniej niż w pierwszej. Dobra wiadomość jest taka, że opadów wówczas widać mało, zapowiada się sporo słońca i sucho. Także załamanie aury w drugiej połowie września nie będzie jakiejś długie, a atak chłodów potrwa maksymalnie kilkanaście dni. 

Pierwszy szybki atak chłodów nie będzie w tym roku też zwiastunem szybkiego nadejścia zimy jak w ostatnich latach. Tym razem ani w listopadzie, ani nawet w grudniu nie widać szybkich incydentów zimowych jakie miały miejsce w 2021, 2022 i 2023 roku. I może i dobrze, bo jak wówczas przychodziły, to potem do wiosny ciągnęła się chlapowata aura. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026