Na lipcowej pełni może dojść do pogodowych katastrof
Wygląda na to, że w lipcu najgorszy czas jeśli chodzi o duże nawałnice jest właściwie jeszcze przed nami.
Na razie mamy krótką falą upałów która, chociaż według co niektórych prognoz miała trwać prawie tydzień, a wygląda na to, że znowu ograniczy się jedynie do dwóch, trzech dni, a więc tak jak pisałem w prognozie na tydzień i w prognozie miesięcznej. Je,dnak już od czwartku, a potem od weekendu temperatura zacznie spadać i poza południem Polski już wszędzie mniej niż 25 stopni. Do tego zrobi się od środy bardzo parno i burzowo, jednak w tym tekście chciałem się wybiec trochę dalej w przyszłość.
Już teraz w lipcu nawałnice bardzo dały nam się we znaki, zwłaszcza w Polsce południowej, gdzie przez Podkarpacie i inne województwa w regionie południowo-wschodnim przeszły burze, które spowodowały spore szkody. Jednak jeszcze w prognozie na lipiec pisałem, że aura praktycznie przez cały miesiąc na południu kraju będzie bardzo dynamiczna i tak też się dzieje, a obecna fala upałów tam rzeczywiście potrwa trochę dłużej niż na północy i zachodzie Polski, co prawdopodobnie ostatecznie podniesie średnią dla lipca.
Jednak w tym tekście mieliśmy się skupić na lipcowej pełni. Dlaczego właśnie na niej? A no dlatego, że właśnie koło niej (21 lipca) może dojść do jakiś pogodowych zawirowań. Za wszystko będzie odpowiadał pół krzyż znaków kardynalnych. Do tego pełnia w tych znakach będzie na linii Rak - Koziorożec, a to zawsze zwiastuje potężne problemy. A jeszcze na dokładkę dodajmy do tego wojowniczą planetę Eris, co już w ogóle spowoduje w trzeciej dekadzie miesiąca potężne zawirowania pogodowe i również polityczne na świecie.
Co więc może się stać w okolicach 19-24 lipca? Prawdopodobnie nie jest wykluczone, że dojdzie w Europie Środkowej nawet do jakiś błyskawicznych powodzi. Już od dawna w prognozach lipiec pokazywał mi się jako miesiąc, który pogodowo zapamiętamy na długo. Już jakiś czas temu pisałem o możliwym bardzo dużym ataku upałów w trzeciej dekadzie miesiąca. Całkiem możliwe, że wówczas temperatura przekroczy nawet 40 stopni na południu Polski. Przy tym mogą się pojawić takie zdarzenia jak trąby powietrze, opady gradu, a nawet zjawisko Bow Echo.
Drugą połowę lipca w pogodzie zapamiętamy więc na długo i nie jest wykluczone, że może to być coś podobnego do tego, co działo się w pogodzie w 1997 lub 2010, kiedy mieliśmy w Polsce dużą powódź. Teraz takie zdarzenia też mogą mieć miejsca, a prawdopodobnie ostatnie nawałnice na południu Polski były tylko zapowiedzią czegoś większego.
Komentarze
Prześlij komentarz