Czy w dobie coraz większych skoków temperatur średnie miesięczne mają sens?
Wiele osób interesujących się meteorologią zdecydowanie odrzuca tak zwane subiektywne odczucia i koncentruje się tylko na średnich normach.
Od dawna na blogach pogodowych jest spora grupa osób, która wręcz odrzuca tak zwane subiektywne odczucia i za miarę bierze tylko średnie miesięczne albo średnie danej pory roku. Przyznam, że osobiście od jakiś kilku lat bardziej interesują mnie właśnie te pierwsze poczucia, tak jak większości zwykłych osób, bo tak naprawdę nas interesuje to, jaka pogoda jest za oknem, a nie w średniej, którą bardziej interesują się naukowcy albo pasjonaci meteorologii.
Weźmy na przykład na dobry początek taki październik 2023. Miesiąc ostatecznie zapisał się w naszym kraju średnio ponad 2.1 powyżej normy. Wydawać by się mogło, że był to miesiąc bardzo ciepły, ale w rzeczywistości tak naprawdę nabiły mu średnią kilka pierwszych cieplejszych dni z początku miesiąca, kiedy temperatura przekraczała nawet 25 stopni, a dodatkowo w dalszej części miesiąca mieliśmy nawet ciepłe noce. Choć w dzień już mieliśmy ledwo temperatury w okolicach normy albo nawet lekko poniżej, a październik odczuwalnie był po prostu jako zimny.
Idźmy dalej do takich miesięcy jak listopad, grudzień 2023 i styczeń 2024. Ten pierwszy zamknął się w granicach normy, choć tak naprawdę poza rzeczywiście bardzo ciepłym pierwszym tygodniem, który podbił jego średnią, dalsza część miesiąca była już wręcz zimowa, zwłaszcza na północy kraju, a średnia spadła z 3 stopni do prawie normy. Grudzień 2023 też praktycznie uratowała tylko końcówka, bo do 20 grudnia średnia miesięczna miała wartość -.0.20, a więc też lekko poniżej normy, podobnie jak styczeń.
Wiele osób wręcz twierdziło, że listopad, grudzień i styczeń były miesiącami wręcz zimowymi. Ba, nawet bardzo ciepły luty przyniósł bardzo wysokie temperatury tylko nocami, które podbiły jego wartość. Do tego w okresie październik - luty bardzo często wiało i lało, co skutecznie wpływało na znacznie niższą temperaturą odczuwalną. Nic więc dziwnego, że miniona zima była odczuwalnie znacznie chłodniejsza niż kilka ostatnich i to jeszcze po dosyć paskudnej jesieni.
Dodajmy do tego obecny czerwiec, który wyjdzie znowu pewnie 2 stopnie powyżej normy, choć na tą średnią złoży się ledwo kilka bardzo gorących dni, a przez większą część miesiąca panowały chłody, zwłaszcza w pierwszej połowie. O wiele lepszym w dobie zmian klimatycznych i skaczących temperatur byłoby więc mierzenie i podawanie temperatur w poszczególnych dekadach miesiąca, a nie całego miesiąca, gdyż to mocno zaburza to, co jest za oknem.
Komentarze
Prześlij komentarz