Czy obecne powodzie to przedsmak pierwszej fali?
Ogromne powodzie w Rosji, Kazachstanie oraz w błyskawiczne w Azji to raczej początek czegoś większego niż zwykła anomalia.
5 kwietnia w rosyjskim Orsku pękła tama na rzece Ural, trzeciej co do wielkości w Europie. Rozległe obszary zostały zalane. W obwodzie orenburskim podtopionych jest ok. 12 tys. budynków, w tym ponad sto bloków mieszkalnych - relacjonuje Nowaja Gazieta. W wielu miejscach kulminacja fali powodziowej jeszcze nie nastąpiła. Władze wezwały tysiące mieszkańców do ewakuacji. Ponad 100 tysięcy osób zostały ewakuowanych również w Kazachstanie.
Ostatnio z żywiołem musieli się zmagać mieszkańcy Dubaju. W niektórych częściach Dubaju zniszczenia są przeogromne, ludzie mają wodę w domach, ulice są podmyte, asfalt zerwany. . Z powodu rekordowych opadów wiele ulic znalazło się pod wodą, zamknięto metro i lotniska. W ciągu ostatnich godzin w rejonie spadło 145 mm deszczu - to wynik nienotowany w 75-letniej historii pomiarów. Średnia dla całego roku to 94 mm opadów. Lotnisko zadecydowało o wstrzymaniu ruchu i odwołaniu kilkudziesięciu lotów z powodu zalania pasów startowych.
Czy powyższe zdarzenia, to preludium do pierwszej fali tsunami? Od dawna na łamach bloga piszę, że w najbliższych latach świat czekają dwie fale tsunami. Coś niedobrego obecnie dzieje się z równikiem, a w najbliższych miesiącach może dojść również do zmiany biegunów magnetycznych ziemi. Od razu to zmian pogodowych nie spowoduje, ale może spowodować później, a te mogą być znacznie większe niż sądzimy. Na razie bieguny powoli zmieniają swoje położenie, ale o tym o dziwo mało kto nas informuje.
A kiedy mogła by pokazać się pierwsza fala? Według moich prognoz prawdopodobnie koło czerwca lub sierpnia tego roku. Tym razem jednak według mnie ominie nasz kraj, ale ucierpieć mogą inne kraje, zwłaszcza te znajdujące się bliżej oceanów i wielkich mórz. Pierwsza fala nie będzie jakaś też duża i nie wedrze się na ląd tak głęboko jak druga, która będzie miała miejsce za około 2-3 lata. Dojdzie jednak do pewnych podtopień i zalań w różnych częściach świata.
Aktywność żywiołów będzie coraz większa, a zwłaszcza doświadczymy jej w latach 2025-2027. Niszczycielskie powodzie, silne wiatry i burze będą również obecne w naszym kraju, chociaż znacznie w mniejszym stopniu niż w innych regionach świata, które ucierpią z powodu żywiołów znacznie bardziej niż Polska. Z powodu żywiołów również wiele planów światowych przywódców trzeba będzie odłożyć na półkę, bo po prostu nie da się ich zrealizować w takiej sytuacji, jakiej wówczas będziemy się znajdować przez różne katastrofy.
W najbliższym czasie aktywność żywiołów będzie więc rosnąć, a zniszczenia z ich powodu będą coraz większe, jak i straty materialne.
Komentarze
Prześlij komentarz