Po Świętach czeka nas pogodowo przykra niespodzianka
Zgodnie z moimi wcześniejszymi prognozami nadchodzące Święta zapowiadają się ciepłe, ale nie będzie to jeszcze prawdziwa wiosna.
Tegoroczny marzec chociaż zapisuje się znacznie powyżej normy wieloletniej, to w subiektywnym odczuciu jest co najwyżej przeciętny. Głównie przez duże zachmurzenie, bo dni ładnych ze słońcem można w zasadzie policzyć na palcach obu rąk, a mamy już trzecią dekadę marca. Dodatkowo aura zgodnie z moją miesięczną prognozą z lutego jest też bardzo zmienna i dynamiczna, a pogoda przez to co kilka dni jest w zasadzie inna. Tak naprawdę średnią temperaturę wyrobiły głównie ciepłe noce.
W najbliższych dniach niewiele się zmieni. Czeka nas pogoda w kratkę. Raz słońce, raz deszcz i do tego temperatura w normie. Aura zacznie zmieniać się tradycyjnie po marcowej pełni, czyli po 25 marca. Od środy powinno się powoli ocieplać i rozpogadzać, a w Święta temperatura poszybuje nawet powyżej 15-20 stopni. Do tego pojawią się lokalnie słabe pierwsze wiosenne burze i może przelotnie popadać, chociaż jeszcze prognozy tego nie widzą.
Nie będzie to jednak jeszcze prawdziwa wiosna. Zgodnie ze świecką tradycją ostatnich lat na początku kwietnia czeka nas...potężne ochłodzenie. Temperatura spadnie nawet o piętnaście stopni. Pojawią się nocne przymrozki, a na termometrach może nie być więcej niż 5 stopni w najcieplejszym punkcie dnia. Popadać może nawet mokry śnieg!. Ochłodzenie może potrwać dłużej niż tydzień, bo nawet 8-9 dni. Ocieplać zacznie się pod koniec pierwszej dekady miesiąca i to dopiero będzie taka prawdziwa wiosna bez dużych ochłodzeń i nocnych przymrozków.
A na razie w najbliższy weekend lepiej zostać w domu. Codziennie ma przelotnie padać, a temperatura z trudem będzie przekraczać nawet 8-10 stopni. Przebłyski słońca owszem też się pojawią, ale będzie ich mało. Taki jest też niestety tegoroczny marzec. W kwietniu również nie spodziewajcie się ustabilizowania się aury. Co prawda po 10 kwietnia zrobi się ciepło, ale najprawdopodobniej po krótkiej przerwie w wersji wilgotnej, a bardziej sucho i słonecznie dopiero po 14 kwietnia.
Także jak widać na większą stabilizację aury poczekamy co najmniej do przełomu maja i czerwca, a na razie pogoda będzie dosyć męcząca, czyli w sumie taka jaką mamy od początku października z małymi przerwami. Na razie więc meteopaci będą cierpieć i na większą poprawę na razie się nie zanosi. Tak jednak już jest od 2020 roku, że klimat się u nas bardzo pogorszył, a w sobotę postaram się napisać tekst dlaczego.
Komentarze
Prześlij komentarz