40 męczenników jakich, 40 dni potem takich?
W kościele katolickim 10 marca obchodzone jest święto 40 męczenników, które często w pogodzie uchodziło za okres wróżebny.
Tegoroczny marzec jak na razie jest zupełnie inny niż w poprzednim roku, kiedy to jeszcze w pierwszej i drugiej dekadzie przynosił więcej akcentów zimowych, często padało i ogólnie było brzydko, pochmurno i zimno. W tym roku od początku miesiąca mamy dosyć ładną pogodą, z wyjątkiem początku obecnego tygodnia, kiedy się zachmurzyło i popadało. W porównaniu do lutego wyraźnie się też ochłodziło, bo temperatura nawet w ciągu dnia nie przekracza 7-8 stopni powyżej zera. Jedyny taki plus, że nie pada i jest bardzo słonecznie.
Do 13 marca nic się nie zmieni. Co prawda weekend zapowiada się ciut cieplejszy, ale na początku tygodnia wkroczy front atmosferyczny, który w poniedziałek i we wtorek przyniesie przelotne opady i chmury, ale dzięki nim skończą się nocne i poranne przymrozki. Taka aura potrwa co najmniej do środy. Dopiero jak pisałem we wcześniejszych prognozach w drugiej połowie tygodnia się wypogodzi i temperatura mocno się podniesie i wreszcie będzie przypominać wiosnę. Według mnie ocieplenie po 13 marca będzie większe niż pokazują obecnie modele.
Tymczasem w kościele katolickim 10 marca obchodzone jest święto 40 męczenników. W pogodzie często był to czas wróżebny, stąd przysłowie 40 męczenników jakich, 40 dni później takich. Czyli jaka aura panuje w okresie 40 męczenników, taka później jest mniej więcej do 20 kwietnia. Jednak nie zawsze się to sprawdza. Tak było chociażby w 2021 i 2023, kiedy zimno nie skończyło się w trzeciej dekadzie kwietnia, a dopiero pod koniec maja. Jednak też czasami to się sprawdza jak na przykład w 2020 czy 2019, kiedy ciepła aura przyszła już w kwietniu.
W 2024 według moich prognoz również to się nie sprawdzi. Co prawda w drugiej połowie tygodnia czeka nas większe ocieplenie i ono może nawet potrwać półtora-dwa tygodnie, ale jeszcze w trzeciej dekadzie czeka nas spore ochłodzenie do okolic normy, a na wschodzie Polski nawet mogą się zdarzyć jeszcze przymrozki i opady śniegu oraz deszczu ze śniegiem. Także przełom marca i kwietnia zapowiada się z przeplataną aurą. Na Święta przyjdzie duże ciepło, ale jeszcze na początku nowego miesiąca możemy spodziewać się kolejnego ochłodzenia.
Jak widać w pogodzie czeka nas taka przeplatanka, choć druga połowa marca powinna być już znacznie cieplejsza niż pierwsza. A na prawdziwą wiosnę poczekamy jeszcze mniej więcej około miesiąca czasu, bo właśnie pod koniec pierwszej dekady miesiąca powinno przyjść do Polski bardzo duże ciepło i to w wersji suchej i słonecznej i to na dłużej, więc tegoroczny kwiecień zapowiada się zupełnie inaczej niż kilka ostatnich.
Komentarze
Prześlij komentarz