Czy zima nas jeszcze zaskoczy?

Luty na razie zapisuje się wręcz anomalnie ciepło, a w dalszych dniach aż do przyszłego tygodnia zimy w prognozach w ogóle nie widać. 

Zima chyba na nas się obraziła i w ogóle jej nie widać. Po dosyć zimowych (pomijam normy) listopadzie, grudniu i styczniu, tegoroczny lutry przypomina bardziej przedwiośnie niż typową zimę. Jest bardzo ciepło, temperatury przekraczają nawet dziesięć stopni, a na południu Polski jest do tego bardzo słonecznie. W ostatnich dniach oprócz północy Polski ustały też opady deszczu, które nękały nas od października, co pozwoliło uniknąć większej powodzi na terenie naszego kraju, a sytuacja była już bardzo niebezpieczna. 

W przyszłym tygodniu też nie widać żadnej zimy. Co prawda temperatura ma się nieco obniżyć i będzie bardziej już przypominać przedwiośnie niż wczesną wiosną, ale nadal nie będzie to żadna zima. Mroźniejsze mogą być tylko noce, zwłaszcza na wschodzie Polski, gdzie temperatura może spadać nawet do -5 lub nawet -10 stopni. Poza tym bez żadnej wielkiej zimy nie ma w dalszej części Polski, a jedyne chłodniejsze mogą być właśnie zwłaszcza poranki przy wschodzie słońca, ale w dzień już naprawdę w miarę przyjemnie i bez opadów. 

A co dalej w pogodzie? Astrologia widzi, że zima może nam jeszcze sprawić niespodziankę. Może nie teraz, ale w prognozie na luty pisałem, że w drugiej części zimy możemy mieć największe mrozy w całej tej porze roku. Czy to się sprawdzi? Być może tak, ale co najwyżej w formie kilkudniowych epizodów. Ale jeszcze nie żegnajmy zimy, bo ona może nas jeszcze zaskoczyć, a co niektórzy mogą się przy tym zdziwić. Zwłaszcza w okresie końcówki lutego i początku marca, kiedy możemy mieć właśnie pożegnalny atak chłodów. 

Być może będziemy mieli jeszcze sytuację jak w marcu 2013, kiedy po krótkim podmuchu ciepła ponownie uderzyła zima i to aż na miesiąc. Tym razem co prawda aż tak dużego ataku zimy nie będzie, bo przewiduję szybką wiosnę, a już prawdziwie wiosenne temperatury powinniśmy mieć w połowie marca. Choć to jeszcze nie będzie ta prawdziwa wiosna, bo ta przyjdzie dopiero gdzieś po 7-10 kwietnia, gdyż jeszcze jedno większe ochłodzenie może pojawić się na przełomie marca i kwietnia, ale raczej wielka zima to już nie będzie, a raczej typowe wiosenne ochłodzenie.

Także jak w astrologicznych prognozach nie widać co prawda jakiejś ataki zimy, ale co najwyżej będą to jeden lub dwa spływy zimnego powietrza w formie kilkudniowych epizodów. Większą część zimy mamy już za sobą i chyba dobrze. Tym bardziej, że tegoroczna zima i chłody przyszły już właściwie w drugiej połowie listopada na północy Polski i większość z nas pragnie ciepła i słońca po naprawdę paskudnej jesieni i bardzo deszczowej zimie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026