Czy Polsce grozi powódź?

Nadal mamy trudną sytuację na rzekach, a w najbliższych dniach prognozy przewidują dalsze opady, a nawet ogromne śnieżyce. 

Po ostatnich bardzo deszczowych czterech miesiącach nadal mamy bardzo trudną sytuację na rzekach. W południowo-wschodnich regionach naszego kraju niektóre rzeki zaczęły już wylewać jak Bug i zatapiać pobliskie miejscowości oraz tereny rolnicze i ogrodowe. Co prawda w ostatnich dniach wreszcie przestało padać i sytuacja trochę się unormowała, ale prognozy widzą kolejne nowe opady, co znowu może spowodować wezbranie się rzek, a przecież jeszcze na co niektórych nadal obowiązują stany alarmowe. 

Sytuacja na rzekach i jeziorach jest naprawdę bardzo trudna i trzeba ją mocno monitorować. Teraz Straż Pożarna w Ostrowi Mazowieckiej uspokaja. - Jeżeli chodzi o poziom wody, to cały czas jest on monitorowany. Jest on poniżej stanu ostrzegawczego, co napawa optymizmem - przekazał mediom t. kpt. Łukasz Jary. - Jeżeli pojawią się jakieś przesłanki do podejmowania działań, zostaną one natychmiast podjęte - przekazał w komunikacie prasowym bryg. Łukasz Szulborski. 

Wczoraj, a więc w sam raz na początek lutego jeszcze aż sześc rzek przekraczało w Polsce stan alarmowy i aż kilkadziesiąt stan ostrzegawczy. Najtrudniejsza sytuacja oprócz południowo-wschodnich regionów kraju jest w regionach północnych, a nieco spokojnej o dziwo na południu Polski. Sporo rzek przekracza również stan wysoki, więc jeśli w najbliższych dniach znowu przejdą kolejne prognozowane opady, to sytuacja znowu znacznie się pogorszy, a niektóre prognozy mówią o dosyć sporych ilościach opadów w ten weekend. 

Na szczęście akurat mniej opadów ma być w województwach wschodnich, a najwięcej w północnych. Już w piątek nad Polskę nasunie się kolejny front atmosferyczny, dodatkowo z bardzo silnym wiatrem. W weekend też ma padać, ale mają już to być deszcze o charakterze przelotnym z pojedynczych chmur, więc raczej nie powinny spowodować zagrożenia powodziowego. Na wschodzie większy opad widać dopiero we wtorek i środę, ale te prognozy mogą się jeszcze zmienić i oby tak było, bo Bug i pobliskie rzeki nadal są niebezpieczne. 

Ziemia w całej Polsce jest bardzo mocno nasiąknięta i praktycznie nie przyjmuje już wody. Niewykluczone wręcz, że w najbliższym czasie pojawią się w naszym kraju jakiejś właśnie duże zapadliska spowodowane nadmiernymi opadami. Na szczęście według moich prognoz dalsza część lutego i marca powinna przynieść zdecydowanie mniej opadów, co pozwoli unormować sytuację na rzekach aż do wiosny.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026