Czy lutowa pełnia wreszcie zmieni pogodę?
Od wielu dni praktycznie codziennie pada i marzymy o jakimś większym suchym momencie bez większych opadów deszczu.
Dawno już nie było tak ponurej pory chłodnej w naszym kraju. Już nawet rok temu mieliśmy większe przejaśnienia i suche, słoneczne momenty jak chociażby w pierwszej połowie stycznia 2023 czy później w lutym, który w większości poza drugą dekadą był nawet zimowy, ale za to bardzo słoneczny i nawet ze sporą ilością śniegu na północy kraju. Tym razem jest inaczej, a deszcz pada niemal bez przerwy i na sam widok większość ludzi ma już zdecydowanie jego serdecznie dosyć, czemu właściwie trudno się dziwić. Od września do teraz nie było ani jednego ładnego miesiąca, nawet jednego. Parodia, powiedzmy sobie szczerze.
Chociaż tegoroczny luty jest bardzo ciepły, praktycznie drugi w historii pomiarów, to jednocześnie bardzo brzydki i ponury. Usłonecznienie w większości kraju jest bardzo marne i przypomina przełom listopada i grudnia. Nawet moje prognozy się zbuntowały i chyba miały serdecznie dosyć tej pogody, która panuje od października, tak jak większość z nas. Dni bez opadów w lutym możemy policzyć w zasadzie na palcach jednej ręki. Na południu Polski takich było do teraz ledwo....trzy, nie lepiej jest w innych częściach kraju. Rzeki i stawy wylewają podtapiając okoliczne domy i pola, a ziemia jest tak nasiąknięta, że nie przyjmuje już nadmiaru wody.
Na szczęście dla nas nadchodzą powoli zmiany. Wszystko za sprawą lutowej pełni, którą będziemy mieli w najbliższą sobotę. Starsi czytelnicy na pewno pamiętają moje poprzednie teksty, kiedy pisałem o tym, że po pełni pogoda zawsze się zmienia. Nie inaczej będzie tym razem, ale do tego czasu musimy uzbroić się w cierpliwość. Do weekendu spaść może znowu niemal cała lutowa norma opadów, a najmocniej znowu już tradycyjnie będzie padać w centralnej i północnej Polsce, gdzie właśnie tych opadów potrzeba najmniej.
Co więc przyniesie nam lutowa pełnia? Przede wszystkim wreszcie większy brak opadów i wysokie temperatury. Właściwie nam już nawet nie chodzi o temperatury, ale żeby wreszcie przestało lać. I chyba tak się stanie od przyszłego tygodnia. Opadów powinno być już zdecydowanie mniej, a zza chmur wreszcie wyjrzy słońce. A jego potrzebujemy najbardziej, gdyż po kilku miesiącach bardzo pochmurnej i deszczowej aury nasze organizmy są zmęczone zimą i potrzebują bardzo dużej dawki witamy D. Bo jej brak może skutkować tak zwanym wiosennym zmęczeniem.
Co prawda pod koniec lutego i w marcu opadów powinno być już zdecydowanie mniej, ale za to wrócą za jakiś czas w marcu niestety większe porywy wiatru. Mimo wszystko lepszy co jakiś czas większy wiatr niż codzienny deszcz. Jak pisałem kilka dni temu na większe uspokojenie w pogodzie poczekamy aż do kwietnia, chociaż już teraz powinno być zdecydowanie bardziej słonecznie i sucho, co wreszcie wprawi nas w dobry nastrój. I tego wypada chyba życzyć wszystkim po tak nędznym pogodowo ostatnim pięciomiesięcznym okresie.
Komentarze
Prześlij komentarz