Trudny stan na polskich rzekach, a znowu ma mocno padać

Media głównego nurtu jakoś nie zauważają trudnej sytuacji na polskich rzeczach, gdzie wiele miejsc ma przekroczony stan ostrzegawczy i alarmowy. 

Po trzech bardzo deszczowych miesiącach stan rzek w naszym kraju podniósł się na tyle, że w wielu miejscach przekracza stany ostrzegawcze lub nawet alarmowe. W tym drugim przypadku przeważnie jest to na zachodnich krańcach Polski, zwłaszcza w województwie lubuskim i wielkopolskim. Aż prawie w dwunastu miejscach rzeki na wschodzie i zachodzie kraju przekraczają stany ostrzegawcze, czego naprawdę nie było już dawno, a w czterech miejscach stany alarmowe. Lokalnie zaczynają zbierać się sztaby kryzysowe.

Sprawa jest naprawdę poważna, a w niektórych miejscach zebrały się już wojewódzkie sztaby alarmowe, a gdzie nie gdzie służby i mieszkańcy zabezpieczają wały przeciwpowodziowe workami z piaskiem. Dlatego np. w Santoku doszło do takiego zebrania służb i monitowania sytuacji.. W Santoku gdzie Noteć wpada do Warty, poziom wody jest wysoki, ale na razie nie ma powodu do niepokoju. Wartą płynie śryż, czyli gąbczaste skupiska bryłek lodu. Mieszkańcy przede wszystkim boją się wysokiej temperatury, która może spowodować kolejne roztopy. Wzrósł też poziom Obry w Kościanie. Tam też pracują strażacy zabezpieczając wały.

Podobnie jest w województwie lubelskim po drugiej stronie Polski. W trzech miejscach w Lubelskiem poziom rzek przekracza stany ostrzegawcze. Bug w Dorohusku przekracza stan ostrzegawczy o 77 centymetrów, a do stanu alarmowego brakuje 63 centymetrów. Lustro wody ma 367 centymetrów. Nawet IMGW wydało ostrzeżenie hydrologiczne 2 stopnia związane z przekroczeniem stanów ostrzegawczych, które właśnie miało trwać do soboty, czyli do dzisiaj 13 stycznia. A sytuacja nadal jest dosyć dynamiczna, bo znowu ma mocno padać. 

Tym razem na szczęście ma padać głównie śnieg i śnieg z deszczem, ale ma go być bardzo dużo. Na północy i wschodzie Polski ma spaść nawet ponad 10 centymetrów białego puchu, co znowu podniesie stan rzek na północy kraju, chociaż tam akurat sytuacja nie jest tak zła jak na południu Polski, a większość rzek utrzymuje się w stanach średnich bądź wysokich. Jednak kolejne opady mogą to zmienić. Na dodatek ma bardzo silnie wiać, co jeszcze bardziej sprawi sytuację na rzekach dosyć niebezpieczną, bo może dojść do lokalnych cofek i wylań na brzegach. Pozostaje mieć nadzieję, że sytuacja szybko się uspokoi z opadami. 

Jak widać styczeń będzie czwartym miesiącem z rzędu z opadami powyżej normy. Już teraz 13 stycznia miesiąc ten przekracza normę opadową, co sprawi, że zapisze się jako ekstremalnie mokry, podobnie jak okres październik - grudzień. To już naprawdę zaczyna być irytujące, gdyż ostatnim naprawdę ciepłym i suchym miesiącem był...wrzesień. Od tego czasu nie mieliśmy jakiegoś dłuższej chwili wolnej od opadów, bo albo pada deszcz albo śnieg i to naprawdę w bardzo dużych ilościach, a tegoroczna zima zaczyna przypominać pod względem opadów poprzednią. 

Na szczęście od opadów jak prognozuję odpoczniemy dopiero niestety w lutym i marcu i wówczas sytuacja na rzekach powinna się wreszcie na dłużej unormować.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026