Przed nami krótki powiew zimy, a potem ocieplenie
Przed nami krótki powiew zimy. Jeszcze przed świętem Trzech Króli napłyną zimne masy powietrza, ale nie utrzymają się długo.
Zapewne pamiętacie moją prognozę pogody z grudnia, kiedy pisałem, że jest możliwość pojawienia się krótkiego epizodu zimowego w okolicach święta Trzech Króli. Tak też się stanie, a temperatura mocno zleci w dół. Nocami są możliwe przymrozki i spadki temperatur nawet do -15,-20 stopni. Głównie na północy i północnym wschodzie Polski, bo na przykład we Wrocławiu już tak wielkiej zimy nie widać, a jeśli się pojawi, to głównie w niedzielę, która będzie najchłodniejszym dniem tego ochłodzenia.
Najbliższe ochłodzenie nie jest jednak związane z rozpadem wiru polarnego, do którego doszło w ostatnich dniach. Co prawda NAO pójdzie teraz również bardzo mocno w dół, bo nawet do -2 stopni poniżej zera, ale jak napisałem wyżej SSW nie ma na niego jeszcze aktualnie żadnego wpływu. Ten zacznie mieć dopiero za 6-8 tygodni, a więc najwcześniej w lutym, kiedy to właśnie według moich prognoz mamy mieć największy i najdłuższy atak zimy podczas obecnego sezonu, który potrwa nawet 2-3 tygodnie.
Nie mam jednego obecnie dla fanów zimy dobrych wiadomości. Obecne ochłodzenie nie potrwa długo i już w następnym tygodniu czeka nas spore ocieplenie. Wówczas aż do soboty czeka nas pogodowa przeplatanka. W jeden dzień będzie słonecznie, a w następny znowu będzie więcej opadów. Choć jednak na szczęście zdarzą się dni, kiedy będzie też ciepło i sucho. Moje tarotowe wróżby niezmiennie pokazują, że koło 9-10 stycznia czeka nas duże ocieplenie i to jeszcze w wersji suchej, bez dużego wiatru i opadów, których wszyscy mamy dosyć.
Co ciekawe przez ostatnie dni stycznia znowu w większości spadła norma opadów za cały miesiąc, a mamy przecież dopiero pierwszą dekadę stycznia. Nie ulega wątpliwości, że styczeń będzie czwartym pod rząd miesiącem z opadami powyżej normy, co może już niepokoić, zwłaszcza że rok 2023 zapisał się jako mokry, a opady przekroczyły średnią ilość. W większości Polski stan rzek jest wysoki, a w niektórych miejscach przekroczył stan alarmowy, zwłaszcza w regionach południowych i południowo-wschodnich, gdzie sytuacja jest niebezpieczna.
Na szczęście jednak w najbliższych dniach odpoczniemy od opadów i to na dłużej. Przestanie też mocno wiać, co jednak wraz z nadejściem dużego mrozu sprawi, że znowu stan powietrza w naszych miastach stanie się bardzo zły, co nie wpłynie dobrze na nasze zdrowie. Dlatego dobrze, że ten atak zimy nie będzie zbyt długi, gdyż jeszcze będzie na golą ziemię, a pokrywa śnieżna poza Polską północno-wschodnią zapowiada się bardzo niewielka.
Komentarze
Prześlij komentarz