Powoli zbliżamy się do najzimniejszego okresu w roku

Powoli zbliżamy się do najzimniejszego w okresu w roku, który w 2024 będzie podzielony na dwie różne części. 

Mogło by się wydawać, że najzimniejszy okres w roku jest w okolicach listopada i grudnia, kiedy mamy najkrótsze dni, ale tak nie jest. Najzimniejszy okres w roku trwa bowiem zazwyczaj od 20 stycznia do 15 lutego, chociaż niektórzy uważają, że od 20 stycznia do 30 stycznia. Jednak bliższe prawdy są te pierwsze tezy, a więc kiedy największe zimno trwa mniej więcej do połowy lutego. Czyli około trzech, czterech tygodni na przełomie stycznia i lutego, chociaż oczywiście czasami zdarza się, że ten okres wcale zimny nie jest. 

Tak będzie i również w trzeciej dekadzie stycznia, która zapowiada się dosyć ciepła, po kilku chłodniejszych dniach w nadchodzącym tygodniu. Ostatnie dni stycznia mocno podwyższą średnią dla tego miesiąca, która obecnie jest znacznie poniżej normy, choć głównie dzięki trzem bardzo zimnym dniom po święcie Trzech Króli, kiedy nocami temperatura spadała do nawet -20 i -25 stopni, bo na początku stycznia i teraz żadnych dużych mrozów nie ma, więc jak widać statystyka nie zawsze oddaje to, co dzieje się za oknem. 

Jak napisałem wyżej początek najzimniejszego okresu w roku żadnych wielkich mrozów nie przyniesie. Natomiast już od dawna na łamach bloga piszę o sporym ataku zimy w pierwszej dekadzie lutego. Ostatnio nawet IMGW zrobiło prognozę na ten czas i pokazuje temperatury średnio o 0.5 stopnia niższe od normy. Ja się z tym nie zgadzam i uważam, że średnia tego okresu może być jeszcze niższa i wynieść nawet -3 albo nawet -4 stopnie poniżej normy!. Luty ostatecznie powinien zapisać się jako miesiąc dosyć zimny i znacznie poniżej normy, a więc jako jeden z najzimniejszych od lat. 

Nocami i nad ranem temperatura może spadać nawet do -30 stopni. Najzimniej zapowiada się pierwsza i druga dekada lutego, a więc oczywiście druga część najzimniejszego okresu w roku. Podobnie jest latem, kiedy najcieplejszą część roku nie mamy w czerwcu czy na początku lipca, ale w okresie 20 lipca - 15 sierpnia. Najzimniejszy okres w roku wynika z wychłodzenia się oceanów i gruntu po kilku zimnych miesiącach, co skutkuje sporą blokadą oscylacji północnoatlantyckiej i umożliwia wówczas spływ zimnych mas powietrza, także ze względu na rozpad wiru polarnego.

Wygląda więc na to, że w tym roku tak samo doświadczymy rozpadu SSW jak w latach poprzednich w drugiej części zimy, a nawet już chyba tradycyjnie na początku wiosny. Trochę to denerwujące, zwłaszcza że chłody przyszły już w drugiej dekadzie listopada i praktycznie znowu zamiast trzech miesięcy zimy będziemy mieli ich aż pięć. Ale w ostatnich latach to już taka norma, że zima się wydłuża, a pora ciepła skraca do 3-4 miesięcy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026