Dlaczego od października pogoda jest tak fatalna?
Zewsząd słychać narzekania Polaków na fatalną aurę, która trwa od początku października. Przede wszystkim na duże opady deszczu i wiatru. Skąd taki duży ciąg kiepskiej pogody?
Nie ma co ukrywać. Pogoda od początku października, może wówczas oprócz południa Polski, jest po prostu fatalna. Przede wszystkim główną przyczyną narzekań jest zbyt duża liczba opadów oraz silnego wiatru, które potęguje odczucie chłodu. Na niektórych rzekach sytuacja zaczyna robić się już naprawdę dramatyczna. Już nawet w kilkunastu miejscach mamy przekroczony stany ostrzegawcze, a nawet alarmowe. Szczególnie trudna sytuacja panuje w województwie świętokrzyskim, gdzie wzrost powyżej poziomu alarmowego zanotowano już w sześciu punktach.
Stan alarmowy zanotowano na 18 stacjach hydrologicznych, a ostrzegawczy - aż na 79. Na dodatek w ostatnich dniach przez nasz kraj przeszły kolejne opady deszczu, które nie poprawiły sytuacji. Na szczęście w najbliższych dniach, zgodnie z moimi prognozami opady wreszcie mają trochę osłabnąć, a następne pojawią się dopiero pod koniec tygodnia, co pozwoli choć na chwilę uspokoić sytuację na rzekach. Ma być nawet dużo słońca i sucho. Ziemia z trudem przyjmuje już nadmiar opadów i praktycznie nie ma jak tego robić.
Styczeń będzie już czwartym miesiącem z rzędu z opadami znacznie powyżej normy. Okres październik - styczeń zapisze się jako wręcz...ekstremalnie deszczowy. Dlaczego w ostatnim czasie spadło tyle deszczu? Winna jest ujemna oscylacja NAO. Czyli po prostu blokada północnoatlantycka. Tak naprawdę oprócz drugiej połowy grudnia i trzeciej dekady stycznia mamy cały czas ujemną fazę NAO, a to dla nas nie oznacza nic dobrego, obojętnie czy zimą czy latem. I właśnie w ostatnich miesiącach bardzo mocno doświadczyliśmy tej fazy.
Przede wszystkim ujemne NAO powoduje, że do naszego kraju napływa wówczas zimne powietrze z północy, a na dodatek seryjnie atakują nas deszczowe i wietrzne niże. Co prawda w obecnej porze chłodnej również nawet przy dodatnim NAO mielibyśmy opady deszczu i wiatr, ale nie tak często i codziennie, bo mielibyśmy chwile wytchnienia, jak chociażby właśnie w najbliższym tygodniu. A tak niże i deszcze atakują nas prawie codziennie od października, co spowodowało przekroczenie normy opadów i trudnej sytuacji na rzekach.
Chociaż od października żaden miesiąc nie zapisał się poniżej normy, to jednak silny wiatr powoduje znacznie większe odczucie chłodu, przez co tak naprawdę od czterech miesięcy możemy odczuwać subiektywnie znacznie większe zimno niż w średnich temperaturach i tak naprawdę ostatnim przyjemnym miesiącem był dla nas wrzesień. Od tego czasu jest po prostu zimno, a ruchomy okres 20 listopada - 30 stycznia zapisze się co najwyżej w okolicach normy, a więc naprawdę bardzo słabo. Dawno nie było tak fatalnej pory chłodnej w naszym kraju.
Pozostaje mieć nadzieję, że moje prognozy na luty i marzec się sprawdzą i wreszcie na dłużej odpoczniemy od opadów i wiatru. Tak zmienna pogoda dała nam mocno w kość podczas tegorocznej zimy, a my czujemy się kompletnie wypompowani pod względem fizycznym, tak jakby zima trwała już co najmniej pół roku. Bardzo wiele osób narzeka na zmęczenie obecną zimą i oczekuje już wiosny.
Komentarze
Prześlij komentarz