Dzisiaj rozpoczynamy astronomiczną zimę

O godzinie 4.27 rozpoczęliśmy astronomiczną zimę, a więc przesilenie zimowe i przejście Słońca w znak Koziorożca. 

Sporo osób czekało na ten moment. 22 grudnia o godzinie 4.27 skończyliśmy astronomiczną jesień i weszliśmy w astronomiczną zimę. Wyróżniamy kilka rodzajów pór roku, m.in. astronomiczne (definiowane przez położenie Słońca, jego górowanie w zenicie nad równikiem lub zwrotnikami), kalendarzowe (okresy w kalendarzu pomiędzy konkretnym dniami), fenologiczne (od cyklu rozwoju przyrody). Dzisiaj rozpoczęliśmy zimę astronomiczną, choć ta meteorologiczna trwa już właściwie od 1 grudnia. 

Dlaczego sporo ludzi wyczekuje momentu przejścia do zimy? Z bardzo prostego powodu. Wówczas dzień przestaje się skracać i zaczyna się wreszcie wydłużać aż do końca czerwca. Co prawda na początku tego za bardzo nie widzimy, bo dzień wydłuża się o niespełna minutę, ale z biegiem czasu będzie to znacznie bardziej widoczne, zwłaszcza mniej więcej od połowy stycznia, kiedy Słońce będzie zachodzić dopiero po godzinie 16:00, a więc tak jak w listopadzie. Do tego czasu mamy jeszcze nieco ponad miesiąc, więc musimy uzbroić się w cierpliwość. 

W meteorologii, którą tutaj się zajmujemy widać jednak wyraźnie, że bardziej odpowiednie do pogody są meteorologiczne pory roku, co było widać na początku grudnia, kiedy zaatakowała nas mocniejsza zima, która przecież trwała ponad dwa tygodnie. Tak samo jest na wiosnę, która rozpoczyna się 1 marca, a lato 1 czerwca. Już wcześniej w drugiej połowie maja robi się czasami bardzo ciepło, co pokazuje, że rację mają ci, którzy bardziej patrzą na meteorologiczne pory roku, a nie astronomiczne. Po prostu bardziej oddają to, co dzieje się za oknem. 

Jak pisałem w prognozie sezonowej na zimę, tegoroczna będzie dosyć ciepła, ale znacznie chłodniejsza niż kilka ostatnich. Będzie kilka ataków poważniejszych ataków chłodów, a jeden już jest za nami. Czeka nas też prawdopodobnie jeden dłuższy okres chłodów w okresie od 25 stycznia do 12 lutego, a więc przeszło ponad dwa tygodnie, co będzie związane z rozpadem wiru polarnego znajdującego się nad biegunem północnym. Takich spływów zimnego powietrza zapowiada się co najmniej kilka. Najbliższy prawdopodobnie koło 6 stycznia, a więc po święcie Trzech Króli. 

Już po grudniu widać, że tegoroczna zima będzie również dosyć wilgotna. Grudzień już niemal na pewno zapisze się jako miesiąc z opadami powyżej normy, a równie deszczowy powinien być styczeń. Tak właśnie w najbliższych latach będą wyglądać zimy, a więc ciepłe, wietrzne i deszczowe, bo Globalne Ocieplenie robi po prostu swoje. Trzeba więc na razie przyzwyczaić się do cieplejszych i wilgotniejszych zim oraz suchych lat i wiosen.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026