Czy będzie większy atak zimy po Nowym Roku?
Niektóre media zaczęły nas straszyć atakiem zimy po Nowym Roku. Czy tak rzeczywiście wówczas się stanie?
Na razie mamy grudniową wiosnę. Temperatura w najbliższym czasie sięgnie nawet dziesięciu stopni, do tego będzie sporo słońca i wreszcie bez opadów. Przecież grudzień już jako trzeci miesiąc z rzędu wyjdzie ekstremalnie mokry, a już w ostatnich dwóch tygodniach spadła dwukrotna norma opadów za ten miesiąc. Na szczęście teraz aura się uspokoi, ale niestety tylko na chwilę, bo jak wiemy po pełni pogoda zawsze się zmienia i tak też będzie i tym razem. Zmian trzeba spodziewać się już w najbliższy weekend, a więc na przełom 2023 i 2024 roku.
Na razie jednak media zaczęły nas straszyć poważnym atakiem zimy po 5 stycznia, a więc w sam raz na święto Trzech Króli. Czy taki rzeczywiście nastąpi? W moich prognozach nic takiego nie widać. Owszem, może się zdarzyć jakiś krótki spływ zimnego powietrza, ale on potrwa bardzo krótko, bo raptem kilkanaście lub kilkadziesiąt godzin. Na przełomie pierwszej i drugiej dekady stycznia znowu widać ciepłe masy powietrza i do tego wreszcie suche, więc unikniemy poważniejszych opadów, które nękały nas ostatnio dosyć mocno.
Jak na razie zaczyna się też sprawdzać moja autorska prognoza na Sylwestra. Jak widać będzie dosyć ciepło, bo w dzień powyżej pięciu stopni, a nawet i w Sylwestrową noc nie będzie na zewnątrz żadnego przymrozku. Jednak gdzie nie gdzie, zwłaszcza w centrum Polski i na północy może przelotnie pokropić, ale to też nie będą tak wielkie opady jak w ostatnim czasie. Jak widać więc aura zamierza w najbliższym czasie trochę się uspokoić, co jest dobrą wiadomością, zwłaszcza że przez trzy ostatnie miesiąca praktycznie szalała.
Jednak moim zdaniem jeszcze w pierwszej dekadzie stycznia doświadczymy jakiegoś ataku wichur, czyli orkanów, które o tej porze roku nie są jakąś niespodzianką. I to może być atak naprawdę bardzo duży, jeden z największych w ostatnich tygodniach. Większej zimy kompletnie nie widać w żadnych długoterminowych prognozach, poza krótkimi epizodzikami w postaci krótkich spływ zimnego powietrza z północy kontynentu. Na razie więc nie widać, żeby rozpad SSW miał wpływ na pogodę w naszym kraju, przynajmniej przez najbliższe tygodnie.
Także tak jak pisałem kilka dni temu większy powiew zimy czeka nas dopiero w lutym, a nawet jeszcze w pierwszej dekadzie marca doświadczymy powiewów chłodów zamiast szybkiej wiosny. Zima jak widać zaatakuje nas mocniej w swojej drugiej połowie, czyli tak jak to było napisane w prognozach sezonowych. Jednak wielkich opadów śniegu nie będzie, a niestety mróz raczej na golą ziemię, co nie jest dobrą wiadomością. Najważniejsze jednak, że wówczas pogoda się uspokoi i to na dłużej, bo aż do kwietnia nie widać większych opadów ani wichur.
Komentarze
Prześlij komentarz