Czy rzeczywiście czeka nas duży atak zimy?
Niektóre media zaczęły nas straszyć atakiem zimy w najbliższych dniach i weekend. Czy rzeczywiście chłód będzie duży?
Na początek pora rozliczyć się z moich wcześniejszych prognoz. Jeszcze w drugiej połowie października pisałem, że do mniej więcej 5-7 listopada czeka nas pogodowa przeplatanka, a potem aura zacznie się poprawiać, pojawi się więcej słońca i opadów deszczu będzie zdecydowanie mniej. Jak widać to ja miałem rację, a nie modele pogodowe, które widziały silne opady w tym tygodniu. Co prawda gdzie nie gdzie przelotne deszcze się pojawią, ale nie będą to jednak aż takie ilości jakie były jeszcze na przełomie października i listopada.
Tymczasem niektóre media zaczęły nas straszyć atakiem zimy w najbliższy weekend i potem w tygodniu po 12 listopada. Niektóre prognozy mówią o spadkach temperatur nawet do poniżej 5 stopni w dzień i opadami śniegu i śniegu z deszczem nawet na nizinach. Dalej w pogodzie mam być podobnie, czyli typowe przedzimie z temperaturami poniżej pięciu stopni z zasnutym chmurami niebem oraz sporo różnych przelotnych opadów deszczu i deszczu ze śniegiem.
Czy tak rzeczywiście będzie? Moim zdaniem nie. Co prawda w niedzielę czeka nas rzeczywiście duże załamanie aury, ale ono potrwa ledwie kilkanaście godzin, a od poniedziałku pogoda znowu zacznie się poprawiać, choć nie będzie na termometrach jeszcze dużych wartości temperatur. Te prawdopodobnie pojawią się dopiero w połowie przyszłego tygodnia i o dziwo na przełomie drugiej i trzeciej dekady listopada. Modele pogodowe jeszcze tego nie widzą, ale prawdopodobnie dmuchnie ciepłym powietrzem z południa Europy na kilka dni.
Do tego aura powinna być bardzo słoneczna i sucha, co pozwoli nam na załapanie ostatnich promieni słonecznych przed zimą. Według moich prognoz co najmniej do połowy trzeciej dekady listopada nie musimy obawiać się większych ataków zimy i mrozów. Te przyjdą mniej więcej po 25-27 listopada, więc mamy do tego jeszcze trochę czasu, czyli mniej więcej jeszcze dwa tygodnie, a nie kilka dni jak straszą nas niektóre media. wymyślając chwytliwe tytułu. Także nie przejmujcie się tym krótkim załamaniem aury.
Jak na razie dzisiaj krótki tekst, bo ciągle odczuwam skutki infekcji koronawirusem i na razie moja aktywność będzie ograniczona.
Komentarze
Prześlij komentarz