Dlaczego ciepło przyszło dopiero w połowie sierpnia?
Prawdziwe lato w tym roku rozpoczęło się tak naprawdę dopiero w połowie sierpnia. Dlaczego w tym roku stało się to tak późno?
Tak naprawdę podczas tegorocznego lata nie mieliśmy za dużo dni upalnych. Tych kilka było w czerwcu, parę w lipcu i właściwie na tym koniec. Co prawda jeszcze jedną falę gorącego powietrza mieliśmy na początku czerwca, ale ona ograniczyła się jedynie do północnych i centralnych rejonów Polski. Teraz w sierpniu mamy najdłuższą falę upałów, która trwa już prawie tydzień i na razie nie widać, żeby miała się skończyć. A niektóre prognozy mówią, że w trzeciej dekadzie miesiąca może być nawet 38-40 stopni na południu Polski.
Dlaczego właśnie tak naprawdę prawdziwie letnia aura przyszło dopiero w połowie sierpnia, a więc praktycznie na sam koniec meteorologicznego lata? Powodem jest anomalia El Nino, która tak naprawdę dopiero teraz pokazuje swoje pazurki. Oficjalnie El Nino zaczęło się niby wraz z początkiem wiosny, ale tak naprawdę aż do początku sierpnia dominowała jeszcze La Nina, dlatego mieliśmy chłody i niezbyt ciepły lipiec oraz kolejną kiepską wiosnę. I do tego była to La Nina potrójna, która trzymała nas w ryzach aż od 2020 roku.
Dlaczego uważam, że dopiero teraz anomalia El Nino tak naprawdę zaczyna wpływać pogodę w naszym rejonie świata? Wynika to z moich astrologicznych prognoz długoterminowych. Praktycznie aż do połowy grudnia nie widać żadnego większego ochłodzenia, a jeśli już się zdarzą, to będą one niewielkie i bardzo krótkie. Przed nami ciąg naprawdę bardzo ładnych, słonecznych i suchych dni, a czasami nawet niekiedy gorących i to pomimo zbliżającej się wielkimi krokami jesieni. Niewielkie ochłodzenie widać w połowie października, kiedy wystąpią opady śniegu na nizinach, ale będzie to tylko incydent.
Właśnie wtedy na chwilę może jeszcze wrócić anomalia La Nina, która nie powiedziała ostatniego słowa i jeszcze da nam w kość właśnie w październiku. Także El Nino i La Nina mogą się jeszcze mieszać i wpływać na pogodę w naszej części świata, także nie zdziwmy się, jeśli niekiedy będziemy mieć spore różnice temperatur podczas jednego miesiąca, kiedy na początku będzie ponad 20 stopni, a pod koniec na przykład ledwo 5-10, a nocami przymrozki. Jednak to będą również tylko wypadki przy pracy, bo wreszcie aura zacznie wracać do normy.
Także początek najbliższej zimy i cała biała pora roku powinna być jednak chłodniejsza niż kilka ostatnich, a wskazuje na to chociażby chłodny grudzień, ale o zimie będę pisał jeszcze w październiku. Do tego czasu wielkich chłodów nie musimy się obawiać, a raczej jeszcze w listopadzie będzie można się nacieszyć duża ilością ciepła i słońca.
Komentarze
Prześlij komentarz