Na większe deszcze poczekamy aż do jesieni
Co prawda w ostatnich tygodniach i dniach w Polsce wreszcie trochę mocniej popadało, ale to kropla w morzu potrzeb, a na większe deszcze poczekamy co najmniej do jesieni.
W ostatnich dniach przez Polskę przechodziły aktywne fronty atmosferyczne, które przynosiły potrzebne opady, ale było ich zdecydowanie za mało, żeby poprawić sytuację hydrologiczną. Tym bardziej, że sporo z tych deszczy było również pochodzenia burzowego, więc za wiele nie dawały. Na dodatek teraz w pogodzie znowu zapowiada się dłuższy suchy okres, którego apogeum będziemy mieli zwłaszcza w sierpniu i właśnie wówczas sytuacja na rzekach może stać się katastrofalna. A w pierwszej połowie września wcale nie będzie lepiej, a sytuację pogorszą jeszcze na dodatek bardzo wysokie temperatury, bo lato się przedłuży na okres jesienny i to dosyć znacznie.
W przyszłym tygodniu również na poprawę nie ma co liczyć. Zwłaszcza, że jeśli przy wysokich temperaturach przyjdą opady, to ponownie głównie pochodzenia burzowego, które narobią tylko szkód na polach, w gospodarstwach i lasach. Na dodatek może być przy tym bardzo parno, duszno i nieprzyjemnie. Do końca lipca poprawy w tym względzie nie ma co oczekiwać. Pod koniec miesiąca spodziewam się kolejnego załamania pogody, ale będzie ono dosyć krótkie, a opady znowu będą mieć charakter przelotny i burzowy. Także jak widać nawet w drugiej połowie lata nie ma co oczekiwać większych umiarkowanych opadów.
Kiedy w tym względzie należy spodziewać się poprawy sytuacji? Niestety z moich prognoz wynika, że dopiero na...jesień. Właśnie w drugiej połowie września oraz w październiku powinien na dobre obudzić się Atlantyk, który przyniesie do Polski i Europy więcej niżów i wichur, zwłaszcza w październiku, który w tym roku będzie zdecydowanie bardziej deszczowy i wietrzny niż w ostatnich latach. Mimo to nie zabraknie jednak również większych chwil z Babim Latem, zwłaszcza na początku miesiąca i pod sam koniec. Nie będzie to jednak zapowiedź wczesnej zimy, bo jeszcze w listopadzie dostaniemy sporo chwil ze słońcem.
Właśnie po tych większych opadach we wrześniu i październiku w listopadzie ponownie czeka nas dłuższy suchy okres i to akurat na sam koniec jesieni, więc sytuacja z suszą i posuchą może powrócić. Także jeśli w najbliższych tygodniach i miesiącach będą pojawiać się jakiejś opady, to będą one krótkie i w pewnych granicach czasu jak druga połowa września czy pewna część października. Nadal więc możemy borykać się z niedoborem opadów i niskimi stanami rzek, nawet podczas jesieni i początku zimy. Opady będą więc w wersji bardzo limitowanej i poprawy w tej kwestii za bardzo nie widać. A sytuacja hydrologiczna i na polach może się pogarszać.
Weszliśmy więc w ostatnich latach w dosyć suchy okres, który w najbliższych latach w związku z walką klimatyczną Globalnego Ocieplenia z rodzącą się Małą Epoką Lodową może więc się pogłębiać, a pogodowe skrajności jak brak opadów czy ich nadmiar w pewnych odstępach czasu może stać się dla nas codziennością jak w okresie grudzień-maj 2023, kiedy padało niemal codziennie.
Komentarze
Prześlij komentarz