Przed nami bardzo dynamiczna pogoda aż do początku lipca
Na północy Polski powoli kończy się okres dominacji suchej i słonecznej aury. Najpierw się ochłodzi, potem trochę popada, przyjdą upały, a na koniec gwałtowne burze i deszcze.
Od początku maja północna Polska mogła się cieszyć względni suchą i bardzo słoneczną aurą w przeciwieństwie do południa kraju, gdzie prawie codziennie padało, grzmiało, a ładnych i suchych chwil było w sumie jak na lekarstwo. Mieszkańcy południowych dzielnic mogli się czuć więc mocno poszkodowani w ostatnich tygodniach i miesiącach, gdyż na północy panuje ogromne susza i zagrożenie pożarowe jest naprawdę bardzo duże, a niektóre nadleśnictwa już zaczęły wprowadzać zakaz wstępu do lasu.
Na szczęście widać powoli zmiany. Nad północną Polską będzie przechodzić porozrywany niż białoruski, ale jak pisałem tydzień temu nie będą to jakiejś wielkie opady. Raczej o charakterze przelotnym, więc nie załagodzą one postępującej suszy. Więc znowu byłem bliższy prawdy niż niektóre modele pogodowe, które zapowiadały ogromne opady na ten tydzień. Od dawna wspominam, że na takie poczekamy aż do końca trzeciej dekady czerwca i jeszcze trochę trzeba uzbroić się w cierpliwość, żeby północ i zachód Polski dostały więcej wody.
Przelotne opady to początek zmian, bowiem w przyszłym tygodniu jak już wczoraj wspominałem czekają nas pierwsze w tym roku upały. I według moich prognoz będą znacznie większe niż to prognozują obecnie modele, a temperatura może nawet przekroczyć 33-35 stopni. Zrobi się więc nie tylko bardzo gorąco, ale również parno, duszno oraz burzowo. Aura więc będzie przypominać tą, którą mieliśmy w drugiej połowie sierpnia na północy Polski w 2022 roku. Tylko tym razem czerwiec zamieni się miejscami z sierpniem właśnie. Zatem najbliższe ochłodzenie zanosi się na dosyć krótkie i przejściowe przed kolejną falą gorąca.
Ten upał też nie potrwa długo, bo koło 25-27 czerwca spodziewam się nawałnic oraz aktywnych frontów atmosferycznych, a temperatura znowu znacząco spadnie poniżej 25-22 stopni, więc ponownie zrobi się chłodno i rześko jak na przełom czerwca i lipca. Jak na razie zaczyna się sprawdzać to, o czym pisałem jeszcze w maju, że czerwiec może być najzimniejszym miesiącem od lat i tak obecnie jest, gdyż anomalia miesiąca obecnie oscyluje w okolicach normy. Kilka gorących dni podniesie średnią czerwca w całej Polsce, ale odczuwalnie na północy będzie on dosyć gorący, natomiast na południu kraju w sumie bardzo przeciętny.
I tak też na razie zapowiada się potem początek lipca, więc ci, którzy czekają na wyższe temperatury przez dłużej niż kilka dni muszą uzbroić się w cierpliwość. Tym bardziej, że raczej czeka nas aura bardzo dynamiczna i trzeba praktycznie codziennie śledzić prognozy planując wypoczynek poza domem.
Komentarze
Prześlij komentarz