Prognoza na lipiec: Bardzo zmienny i kapryśny

Nadchodzący lipiec będzie pod względem pogody bardzo zmiennym i kapryśnym. Nie będzie więc to miesiąc sielankowy. 

Jeszcze nie tak dawno niektóre media sugerowały spore upały na początek lipca. Moim zdaniem nic takiego nie będzie miało miejsca. Pierwsza dekada miesiąca zapowiada się wręcz dosyć chłodno jak na początek lata. Często może nawet przelotnie popadać, a temperatura z trudem będzie przekraczać 22-25 stopni. Pogoda może więc w pierwszych dniach miesiąca zmieniać się jak w kalejdoskopie, więc narzekać mogą głównie meteopaci i urlopowicze, bo nie będzie to wymarzona aura na plażowanie nad morzem czy wycieczki w górach. 

Aura zacznie się poprawiać na przełomie pierwszej i drugiej dekady, choć nie będzie to jeszcze wakacyjna pogoda. Powinno być jednak znacznie więcej słonecznych chwil, choć upałów rzędu 30+ do połowy lipca nie ma co oczekiwać. Raczej zapowiada się dosyć umiarkowana aura z przyjemną pogodą na poziomie 24-27 stopni, a więc idealną na spędzanie czasu poza domem.  Nie potrwa to długo, bo koło 15-20 lipca spodziewam się kolejnej krótkiej fali gorąca w naszym kraju. Temperatura znowu może poszybować powyżej 30 stopni, ale co najwyżej znowu na 4-6 dni, po czym się poważnie ochłodzi i przyjdą potrzebne opady. 

Koniec miesiąca to czas, kiedy lepiej nie planować urlopu. Koło 25 lipca może przyjść dłuższe załamanie pogody, które może potrwać nawet do początku sierpnia. Będzie solidnie padać, grzmieć i wiać. Także lipiec pożegna nas raczej znowu mało wakacyjną aurą i w sumie ten miesiąc też taki będzie. Bardzo kapryśny, zmienny, z częstymi wahaniami temperatur, przechodzącymi frontami oraz gdzie nie gdzie z gwałtownymi burzami. Także lepiej nie nastawiać się na jakąś udaną pogodę w lipcu, bo już od dawna na łamach bloga sugeruję, że taka nadejdzie dopiero niestety w sierpniu i to wówczas o dziwo chyba na dłużej. 

Ostatecznie jednak lipiec powinien zapisać się w okolicach 1 lub 1.5 stopni powyżej normy, więc dosyć ciepły, ale bez jakiejś ekstremalnej zwyżkowej temperatury, poza krótkim uderzeniem gorąca w drugiej połowie drugiej dekady. Nie wykluczam jednak, że w skali kraju będzie mocno zróżnicowany podobnie jak zresztą czerwiec. Brakuje w naszej części Europy solidnego wyżu, który ustabilizowałby pogodę na dłuższy czas, dlatego jak na razie maj i czerwiec znacząco się różniły pomiędzy Polską północną i południową. Podobnie może być właśnie i w lipcu. Pamiętajmy, że anomalia El Nino dopiero zaczyna się rozwijać i wpływ na pogodę w Europie będzie miała głównie dopiero na jesień. 

A szkoda, bo gdyby El Nino rozpoczęło się wcześniej, to już latem moglibyśmy mieć większe fale gorąca, a tak podczas obecnego będziemy mieli co najwyżej krótkie incydenty z upałami i to parodniowe, a jak na razie moja prognoza na lato w tym względzie sprawdza się niemal idealnie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.