Czy w przyszlym tygodniu coś wreszcie popada?

Chociaż mieszkańcy Polski południowej mogą mieć dosyć opadów, to na północy większość z nas czeka na deszcz jak na zbawienie, bo sytuacja robi się naprawdę dramatyczna.

Sytuacja stała się naprawdę poważna i przestała żartować. Na północy Polski jest tak sucho, że w lasach wystarczy iskra, aby rozniecić pożar, który może rozprzestrzenić się w kilka minut. Wilgotność ściółki spadła niemal do zera. Podobnie jest na polach, w ogrodach i sadach. Rośliny zaczynają usychać wskutek suszy, bo ostatni większy deszcz na północy Polski był w połowie maja, a tak naprawdę solidnie padało w połowie...kwietnia. Od tego czasu deszczu było jak na lekarstwo, a poprzedni miesiąc zapisał się na północy Polski jako bardzo suchy. 

Czy jest szansa na zmiany? W prognozie na czerwiec zaznaczyłem, że większych opadów możemy oczekiwać dopiero w trzeciej dekadzie czerwca, czyli tak zwanych deszczy świętojańskich, które zazwyczaj pojawiają się na przełomie czerwca i lipca. W moich prognozach widać, że rzeczywiście mogą nadejść w przyszłym tygodniu jakiejś opady i może nawet się ochłodzić w stosunku do początku czerwca nawet o pięć lub osiem stopni. Niestety, nie będą to jeszcze opady wieloskokowe, a raczej przelotne przerywane ładniejszą, spokojniejszą aurą. 

Dopiero w trzeciej dekadzie czerwca można liczyć na większe deszcze, które choć na trochę zażegnają postępującą suszę na północy kraju i zagrożenie pożarowe w lasach i na łąkach. Nie jest więc wykluczone, że w najbliższych dniach w północnej i centralnej Polsce zostanie wprowadzony zakaz wstępu do lasu, gdyż każda zwiększona aktywność ludzka może prowadzić do tragedii i niepotrzebnej pracy służb i straży pożarnej. A wskutek panujących jeszcze wysokich temperatur sytuacja wymaga bardzo szczególnej uwagi ze strony nas wszystkich, którzy przecież korzystają z aktywności na łonie natury. 

Wygląda niestety więc na to, że suszy szybko się nie pozbędziemy, a na chociażby minimalne jej zażegnanie można liczyć dopiero na przełomie czerwca i lipca, ale nadal nie będzie to, na co czekamy, czyli powrót stanu rzek chociażby do tego co mieliśmy na przełomie zimy i wiosny. W obecnej chwili w większości kraju stan rzek jest niski lub średni, głównie na południu kraju, a już dzisiaj niektóre gminy w północnych rejonach apelują do mieszkańców o racjonalne oszczędzanie wody i korzystanie z niej tylko w rzeczywiście koniecznych przypadkach. 

Przed nami na północy kraju jeszcze dwa, trzy cieplejsze dni, a w przyszłym tygodniu aura więc znacząco się zmieni i o większym cieple zapomnijmy na dłużej. Jednak już wspominałem, że podczas tegorocznego lata nie będzie wielkich, dużych fal upałów większych niż na kilka dni.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026

Czy ostatnie śnieżyce to początek Małej Epoki Lodowej? Sprawdzamy zapowiedzi z maja.