Zimni ogrodnicy i Zośka nam nie odpuszczą

Chociaż ten tydzień w pogodzie zapowiada się znacznie lepiej, to jednak Zimni Ogrodnicy nam częściowo nie odpuszczą.

Ostatnie dni, zwłaszcza w południowej Polsce były lodowate. We wschodniej i południowo-wschodniej części naszego kraju w niedzielę były takie miejsca, gdzie temperatura z trudem przekraczała pod deszczowymi chmurami nawet 8-9 stopni. Dla czytelników mojego bloga to żadna niespodzianka, bowiem już z trzy tygodnie temu przestrzegałem przed lodowatym początkiem maja. Trochę lepiej było w piątek i niedzielę w północnej Polsce, gdzie temperatura wzrosła do 15 stopni, a i pojawiło się zdecydowanie więcej słonecznych chwil niż w ostatnich tygodniach. 

Ten tydzień zapowiada się już zdecydowanie lepiej, a temperatury będą nawet lekko przekraczać lekko normę wieloletnią. Przy tym będzie też sporo słońca, ale gdzie nie gdzie mogą się rozwinąć chmury kłębiaste z pierwszymi punktowymi burzami, z których może słabo pokropić deszcz. Zwłaszcza tak się może stać w niektórych częściach kraju we wtorek i środę. Noce jednak dalej bardzo zimne, gdyż zdarzać się mogą przygruntowe przymrozki, więc rolnicy i ogrodnicy nadal muszą się mieć na baczności, gdyż nad ranem zimne powietrze może nad ranem wyrobić sporo szkód w uprawach. 

Co dalej czeka nas w pogodzie? Pod koniec tygodnia pojawi się tak zwane zjawisko Zimni Ogrodnicy. Chociaż tym razem na ich początku aura nas oszczędzi i pogoda powinna przypominać tą bardziej późnowiosenną. Nie potrwa to jednak długo, gdyż końcówka tego okresu znowu zapowiada się paskudnie. Szczególnie mało przyjemne będą niedziela oraz poniedziałek, czyli dzień Pankracego i Zimna Zośka, które o nas niestety nie zapomną. Wówczas znowu nocami są możliwe spore przymrozki, nawet poniżej -5 stopni poniżej zera, zwłaszcza z niedzieli na poniedziałek oraz we wtorek.

Dopiero potem w przyszłym tygodniu do Polski już powinno przyjść trwałe ciepło, na co wskazywały prognozy sezonowe. Właśnie jeszcze w marcu, jak wtedy wskazywały astrologiczne prognozy, dopiero po 15-20 maja zakończy się nad Polską spływ arktycznego powietrza i tak teraz się właśnie stanie. Czyli znowu mamy dominację ujemnych anomalii w okresie wiosennym i to po raz piąty z rzędu. Niestety, w ostatnich latach tak się właśnie dzieje, że właśnie największe chłody mamy na wiosnę. Tym razem właśnie po połowie maja powinniśmy oczekiwać większego i trwalszego ciepła. 

Na pocieszenie mogę dodać, że nie tylko w Polsce jest zimno. Poniżej normy jest również na Bałkanach, gdzie zazwyczaj wiosny są ciepłe, tym razem jest znacznie poniżej normy. Również w Grecji oraz Turcji temperatura daleka jest od tej, która powinna być w maju. Termometry z trudem przekraczają 20-22 stopnie, więc jak na ten rejon Europy również jest kiepsko.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026