Przed nami krótkie ocieplenie, a potem znowu pogodowa przeplatanka
Zgodnie z moimi prognozami z początku maja na przełomie drugiej i trzeciej dekady czeka nas krótkie ocieplenie, a potem ciąg dalszy pogodowej przeplatanki, ale tym razem już znacznie cieplejszej.
Chociaż pogodowe modele nie były zgodne co do najbliższego majowego ocieplenia, to jednak ja byłem już od dawna pewny, że takie nastąpi w tym okresie. Właśnie w okolicach weekendu przed nami kilka naprawdę bardzo ciepłych, wręcz letnich dni z temperaturami do 25 stopni i pogodnym niebem. Oficjalne prognozy starały się jednak zaklinać rzeczywistość, że taka aura pozostanie z nami na dłużej. Tak się jednak nie stanie, bo pod koniec maja i na początku czerwca znowu czeka nas pogodowa przeplatanka, tym razem jednak wyraźnie cieplejsza niż w kwietniu i maju.
Moje sezonowe prognozy jasno wskazywały jeszcze w marcu, że tak naprawdę większe stabilne ciepło z temperaturami powyżej 18-20 stopni w dzień przyjdzie dopiero po 20 maja i tak się też stanie. Co prawda po 25 maja widać kolejne ochłodzenie, ale ono nie będzie już tak duże jak to ostatnie z tego tygodnia, kiedy temperatura na południu Polski w ciągu dnia z trudem przekraczała 10 stopni, a do tego codziennie padało i wiał na dodatek silny wiatr. Mieliśmy więc atak spóźnionych Zimnych Ogrodników i Zośki, który tym razem przeciągnął się praktycznie na cały tydzień drugiej połowy maja i dopiero zakończy się koło 20 maja.
Na przełomie maja i czerwca nie ma co jednak oczekiwać ładnej aury. Praktycznie co drugi dzień, zwłaszcza na południu Polski będzie padać i grzmieć. Trochę lepsza pogoda zapowiada się w centrum i północ kraju, gdzie czeka nas o wiele więcej pogodnych i suchych chwil. Temperatura jednak utrzyma się w granicach majowej normy, więc za wiele letniej aury raczej nie uświadczymy, ale i tak będzie zdecydowanie cieplej niż w ostatnim tygodniu, więc wreszcie cieplejsze ubrania można schować do szafy, bo temperatury rzędu 10-15 stopni pożegnamy co najmniej do przełomu września i października.
Podobny typ aury czeka nas na początku czerwca, więc raczej wielkich upałów na razie wbrew prognozom IMGW nie należy się spodziewać. Temperatura raczej w granicach normy wieloletniej i co jakiś czas przelotne opady i burze, ale też sporo słońca, zwłaszcza tradycyjnie na północy Polski. Dopiero pod koniec pierwszej dekady czerwca jest szansa na dni z temperaturą powyżej 25 stopni. Trochę szkoda, że znowu na takie dni przyjdzie nam poczekać do czerwca, tak jak praktycznie w ostatnich latach, a kwiecień i maj przynosiły aurę znamienną bardziej dla marca. Bo tak naprawdę znowu pora ciepła została skrócona do 3-4 miesięcy.
To ma jednak związek z tym o czym od dawna piszę na łamach bloga, czyli początkiem nowej Małej Epoki Lodowej oraz również niekorzystnego układu planet w ostatnich wiosnach, które od 2019 ściągają nam w okresie kwiecień - maj arktyczne powietrze z północy, które wręcz dominuje w tym okresie.
Komentarze
Prześlij komentarz