Maj będzie szóstym mokrym miesiącem z rzędu
Mamy spóźniony atak Zimnych Ogrodników, a w niektórych częściach kraju spadło już tyle deszczu, ile spada zazwyczaj w przeciągu powinno w ciągu miesiąca.
Dla tych, co czytają mojego bloga, przeszywające zimno i deszcz nie jest żadną niespodzianką, bowiem już ponad tydzień temu pisałem, że w okolicach Zimnej Zośki czeka nas jeszcze jedno załamanie aury i tak się też stało. Co więcej w ostatnich dniach spadło tyle deszczu, ile spada zazwyczaj w przeciągu miesiąca. Sporo napadało głównie na południu i południowym-wschodzie Polski, gdzie przekroczono już normę opadów za maj, a to jeszcze nie koniec, bo mocno w tych rejonach padać ma aż do piątku, więc maj wyrobi tam nawet prawdopodobnie 140% norny opadowej.
Opady zostaną więc z nami jeszcze kilka dni, a potem jak obiecywałem czeka nas powiew lata. Temperatury przekroczą nawet 25+ stopni, więc zrobi się naprawdę przyjemnie, a majowy upał nie jest jeszcze tak męczący, jak ten w lipcu czy sierpniu. Niestety, ciepło znowu nie potrwa długo, bo po jakimś czasie, zwłaszcza na południu i wschodzie Polski mogą pojawić się gwałtowne burze, które znowu mogą przynieść wezbrania rzek i podtopienia. Trochę bardziej spokojniejsza aura będzie na północy Polski, gdzie zapowiada się więcej słońca i mniej opadów. Będzie tam też znacznie cieplej.
Pod koniec miesiąca czeka nas prawdopodobnie kolejne załamanie pogody, ale już nie powinno być tak zimno, jak teraz, kiedy temperatura z trudem przekracza 15 stopni. Musimy się jednak liczyć z kolejną pogodową przeplatanką. Raz deszcz, raz słońce - taka aura czeka nas na przełomie maja i czerwca. Zwłaszcza ponownie solidnie popada na południu kraju, a już tradycyjnie mniej na północy. I taka zmienna pogoda potrwa nawet do 5-7 czerwca, a w północnych częściach kraju noce i poranki mogą być dosyć chłodne, więc znowu znajdą się powody do narzekania. Choć ten plus, że padać ma zdecydowanie mniej niż w innych częściach kraju.
Jak widać zmienna aura jeszcze długo nas nie opuści. Trochę więcej spokojniejszych dni widać dopiero pod koniec pierwszej dekady czerwca oraz w drugiej, a nawet na początku trzeciej. Dopiero właśnie pod koniec czerwca widać pierwsze przekroczenie bariery 30 stopni, więc upał przyjdzie w tym roku bardzo późno. Kolo 25 czerwca na 3-4 dni może się zrobić naprawdę gorąco jak w piekarniku, więc znowu przeżyjemy szok termiczny po niezbyt ciepłej wiośnie, więc ponownie zabraknie przyjemnych dni z temperaturą 22-25 stopni, a więc komfortem termicznym, gdyż nawet w pierwszej części czerwca takich okresów będzie mało, a dojdzie do tego silny wiatr.
Czerwiec powinien być też wreszcie pierwszym miesiącem suchym od grudnia, choć w tym miesiącu mogą nam zagrozić nawet trąby powietrze, ale o tym będę jeszcze szczegółowo pisał w prognozie na pierwszy miesiąc lata.
Komentarze
Prześlij komentarz