Wiosna jest normalna termiczne, choć znowu chłodniejsza od zimy

Mamy już za sobą połowę meteorologicznej wiosny i jest ona nawet normalna termiczne, choć nadal dużo chłodniejsza niż cała zima. 

Może to wydawać się dla niektórych zaskakujące, ale tegoroczna wiosna po ponad połowie jest normalna termiczne. Choć trzeba przyznać, że dla większości z nas jest jednak odczuwalna jako po prostu zimna. Na pewno wpływ na taki wynik wiosny ma fakt, że średnią dla niej podniosło kilka bardzo ciepłych dni w trzeciej dekadzie marca i tak naprawdę przez większą część marca było po prostu zimno, zwłaszcza w pierwszej i drugiej dekadzie miesiąca. Kwiecień nas też nie rozpieszcza, choć jest zdecydowanie lepszy niż ten sprzed roku i dwóch. 

Wiosna wychodzi znowu jednak chłodniejsza niż cała zima. Przypomnijmy, że biała pora roku zapisała się ostatecznie w okresie od grudnia do lutego w Polsce znacznie, bo o 2,0°C przekroczyła wartości, które notowano przeciętnie w latach 1991-2020. W tym sensie była też bardzo podobna do zimy sprzed roku, która również wyszła nieco ponad 2 stopnie powyżej normy. Zimy mamy więc ostatnio bardzo ciepłe, co ucieszyło nas zwłaszcza w tym roku, kiedy mniejsze zapotrzebowanie na energię uchroniło nas od większego kryzysu energetycznego.

Problemem jest jednak to, że wiosna znowu jest chłodniejsza od zimy. Choć wiosna na razie po połowie zapowiada się na normalną termicznie i znacznie cieplejszą od dwóch chłodnych wiosen, to tak naprawdę tego ciepło za bardzo nie czuć. Wszystko przez nadmiar opadów deszczu, który pada niemal codziennie oraz bardzo małą ilość słońca. Dość powiedzieć, że marzec i kwiecień zapiszą się w usłonecznieniu znacznie poniżej normy. Kwiecień również na razie ma około tylko kilkadziesiąt godzin ze słońcem na niebie, więc to są wartości znacząco niższe niż w poprzednich latach. 

Kilka znacznie cieplejszych dni na przełomie drugiej i trzeciej dekady kwietnia oraz prawdopodobnie wychodzący w moich prognozach bardzo ciepły maj sprawią, że tegoroczna wiosna zapisze się po raz pierwszy od 2019 jako ciepła, z odchyleniem od normy około 1 lub 1.5 stopni powyżej normy. Poprzednie trzy wiosny w Polsce były po prostu zimne, lekko poniżej normy. Powiedzmy sobie jednak szczerze. Marzec i kwiecień w większości jednak nas tradycyjnie rozczarowały i wysoka anomalia dla wiosny będzie trochę myląca, gdyż ciepła zielona pora roku wyjdzie głównie właśnie przez jeden maj. Kwiecień zapisze się prawdopodobnie w okolicach normy. 

Po bardzo ciepłych wiosnach z lat 2007-2019 przyzwyczailiśmy się do tego, że okres marzec - maj jest zazwyczaj ciepły i bardzo słoneczny. Ostatnio jest jednak inaczej, choć to tak naprawdę powrót do tego, co mieliśmy przed erą Globalnego Ocieplenia. Powrót do polskich norm po okresie wyjątkowego ciepła jest jednak dosyć bolesny, gdyż poprzednie ciepłe wiosny przypadły nam do gustu i wzięliśmy to za właściwie za nowy standard. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026