W przyszłym tygodniu przyjdzie prawdziwa wiosna

Dopiero w drugiej dekadzie kwietnia przyjdzie do Polski prawdziwe wiosna. To wiosenne ciepło powinno zostać z nami już na stałe. 

Wszyscy mamy już dosyć przedłużających się chłodów, które po raz kolejny zamiast zimą w styczniu i lutym, najmocniej uderzyły już tradycyjnie w okres startu pory ciepłej. Anomalia za pierwszy tydzień kwietnia robi spore wrażenie. W północnych i niektórych południowych dzielnicach naszego kraju średnia anomalia spadła nawet do -5 poniżej normy!!. Tak niskich wartości nie notowano przez ostatnich 20 lat, nawet w tych zimnych dwóch ostatnich kwietniach 2021 i 2022 nie było tak ujemnych średnich. Atak chłodów był więc dosyć agresywny. 

Wszystko miało oczywiście związek z blokadą cyrkulacji strefowej, która spowodowała południkową wymianę mas powietrza i napływ arktycznych mas powietrza z wysokich szerokości geograficznych. Dodatkowo jeszcze przed Świętami zaatakował nas niż białoruski, który dosyć nietypowo, bo przemieszcza się wraz z opadami ze wschodu na zachód, a zazwyczaj jest odwrotnie. To właśnie ujemny bilans NAO spowodował przedłużenie się chłodów od końca lutego, gdyż marzec pomimo tego, że był ciepły, to raczej przyniósł pogodę kapryśną niż wyżową i przez to w odbiorze był dosyć chłodny. 

Na szczęście widać już powoli zmiany, a wszystko dzięki temu, że wreszcie obudzi się Atlantyk, który przegoni chłody. Od dawna na łamach bloga sugerowałem w prognozach, że prawdziwa wiosna przyjdzie do Polski mniej więcej po Świętach Wielkanocnych i tak też się w tym roku stanie. W przyszłym tygodniu możemy się już spodziewać temperatur nawet powyżej 15 stopni, zwłaszcza na południu Polski. Co prawda od czasu do czasu może przelotnie popadać deszcz, ale chwile ze słońcem też się znajdą. Będzie też dosyć ciepło, więc wreszcie można będzie pozbyć się czapek, rękawiczek i grubych kurtek. 

Z moich prognozach wynika, że to raczej będzie już prawdziwa wiosna i już potem w kolejnych dniach kwietnia nie musimy obawiać się aż takich mrozów jak w minionym tygodniu. Co prawda przewiduję, że pod koniec kwietnia i na początku maja przyjdą do Polski tak zwani wcześniejsi Zimni Ogrodnicy, ale w tym przypadku przymrozków musimy obawiać się jedynie w nocy, a nie w ciągu dnia, gdzie temperatura już nie powinna spadać poniżej 10-12 stopni. W tym roku więc nie nastawiajmy się więc na ciepłą Majówkę. A raczej dosyć deszczową, pochmurną i chłodną.

Także teraz to są już ostatnie chwile zimna, które nie powinny tak jak w poprzednich latach przedłużać (w większości i z małymi wyjątkami), na dalszą część kwietnia i maja. Pierwsza część meteorologicznej wiosny była kiepska, ale zanosi się na to, że druga będzie znacznie lepsza niż w ostatnich latach, a na ciepłe chwile nie będziemy musieli czekać aż do połowy czerwca.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026