Przez chłodne wiosny pora ciepła w Polsce skróciła się do czterech miesięcy

Przez kilka ostatnich chłodnych wiosen pora ciepła w Polsce z sześciu miesięcy skróciła się do ledwo czterech. 

W ostatnich latach w Polsce mogliśmy zaobserwować coraz większy wysyp tak zwanych denialistów klimatycznych, którzy zaczęli negować Globalne Ocieplenie. Wszystko przez kilka ostatnich zimnych wiosen, które nękały nie tylko nasz kraj, ale również większość Europy, bo o dziwo ujemne anomalie w kwietniu rozgościły się w poprzednich latach również w tak ciepłych krajach jak Grecja, Hiszpania czy nawet Francja. Tam także mieszkańcy narzekali na niespotykane zimno w okresach wiosennych tak jak my. 

Tymczasem co ciekawe u nas trzy ostatnie chłodne wiosny spowodowały, że pora ciepła skróciła się w Polsce z sześciu-siedmiu miesięcy do trzech-czterech. Chłodne kwietnie oraz maje spowodowały, że tak naprawdę ciepło robić zaczynało się dopiero od czerwca i od razu był to duży upał powyżej nawet 30 stopni, więc szok termiczny był dla nas dosyć spory. Praktycznie w poprzednich latach nie występowały komfortowe dla człowieka temperatury na poziomie 21-25 stopni. Albo mieliśmy zazwyczaj poniżej 16-17 albo właśnie od razu wściekły upał. 

Wówczas rozpoczynająca się pora ciepła w czerwcu trwała maksymalnie do września bądź października, które na szczęście w ostatnich latach mamy dosyć ciepłe i ładne. Ale na tym rewelacje pogodowe się kończyły, bo przez resztę roku mieliśmy praktycznie chłód, a nawet jeśli były dodatnie anomalie, to występowały one w okresach głównie zimowych listopad-luty, więc tak naprawdę i tak musieliśmy nosić kurtki i czapki i to ciepło nam za dużo nie dawało. W obecnym sezonie chłody również zaczęły się właściwie we wrześniu i obecnie w kwietniu mamy ósmy miesiąc zimnicy poza krótkimi okresami cieplejszymi jak chociażby przełom grudnia i stycznia czy druga połowa marca. 

Pozostaje mieć nadzieje, że to zimno wreszcie się skończy, bo wszyscy jesteśmy już zmęczeni przeciągającymi się chłodami, które trwają już naprawdę długo. Lżejsze bądź mocniejsze kurtki i czapki nosimy już od września, a każdy chce zrzucić z siebie te cieplejsze ubrania. Na szczęście moje długoterminowe prognozy mówią, że od przyszłego tygodnia przywitamy prawdziwą wiosnę, a nawet przejściowo lato, więc wreszcie zima nam odpuści. W tym roku na ciepłe chwile nie będziemy musieli czekać jak w ostatnich latach aż do czerwca. 

Dzięki temu też skróci się sezon grzewczy, który przez chłodne wiosny również ostatnio mocno się przedłużał, a ciepła zima przez to na niewiele się zdawała, bo i tak trzeba było palić w piecach od września do czerwca. Tym razem na szczęście prognozy na dalszą część wiosny, a więc na drugą połowę kwietnia oraz nawet maj są dosyć pozytywne, więc jeszcze naprawdę tylko kilka dni cierpliwości i powoli o zimie będziemy zapominać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026