Pogoda na kwiecień: Kwiecień plecień co przeplata
Rozpoczęliśmy nowy miesiąc, ale pogoda sprawi nam psikusa i na cieplejsze chwile poczekamy jeszcze kilkanaście dni.
Co prawda praktycznie na przełomie marca i kwietnia wkraczamy w porę ciepłą, ale od czterech lat tradycją jest to, że wraz z początkiem półrocza ciepłego nawiedzają nas anomalie....ujemne. Nie inaczej będzie tym razem. Pierwsza dekada miesiąca zapisze się już niemal na pewno grubo poniżej normy. Być może będą takie miejsca, gdzie średnia temperatura za pierwsze dziesięć dni kwietnia może wynieść nawet -2 stopnie poniżej normy!. I taki też kwiecień pozostanie z nami praktycznie do początku drugiej dekady miesiąca, kiedy możemy liczyć na pierwsze zmiany.
Co prawda okres Świąteczny może nam upłynąć z umiarkowanym ciepłym z temperaturami na południu Polski nawet do 12 stopni, ale za to z przelotnymi opadami deszczu i to chwilami dosyć intensywnymi. Trochę lepsza aura zapowiada się na północy Polski, gdzie powinno być więcej słońca i sucho, choć tam noce zapowiadają się jeszcze z nocnymi przymrozkami. Także w pierwszej dekadzie miesiąca trzeba przypomnieć sobie o ciepłych ubraniach, bo nawet w dzień może być nie więcej jak tylko 5-6 stopni powyżej zera.
Poważne zmiany zapowiadają się po Świętach. Co prawda jeszcze w okolicach 12 i 13 kwietnia mogą pojawić się dwa dni chłodniejsze, ale w połowie kwietnia już na stałe wejdziemy w porę ciepłą. Od dawna na łamach bloga sugeruję, że jest duże prawdopodobieństwo przejścia wówczas z przedwiośnia do nawet wczesnego lata, bo temperatura może pójść od razu bardzo mocno do góry. Na południu Polski w drugiej i trzeciej dekadzie może być nawet w dzień nawet 20 i 25 stopni. Taka aura może się utrzymać nawet przez kilkanaście dni, więc sporo meteorologów wieszczących zimny kwiecień mocno się pomyli.
Najbliższe ochłodzenie, które przyjdzie w tym Wielkim Tygodniu będzie więc ostatnim atakiem zimy w naszym kraju w tegorocznym sezonie, a później ujemne anomalie nie będą aż tak bardzo się ciągnąć jak w ostatnich latach, kiedy nękały nas do końca maja i nawet początku czerwca. Teraz jednak wraz z początkiem lutego ustąpiła anomalia La Nina, która sprowadza do nas chłody na wiosnę, ale jej działanie będziemy jeszcze niestety odczuwać aż do drugiej dekady kwietnia, kiedy już na dobre się rozpogodzi i zrobi się ciepło.
A czy później grozi nam atak zimy? Według moich wstępnych prognoz już nie, choć na przełomie maja i kwietnia, a więc w sam raz na początek majówki możliwe są nocami przygruntowe przymrozki, choć głównie tylko nocami i raczej przeważnie we wschodniej części kraju. W dzień będzie około powyżej 10-15 stopni, więc nawet w przypadku nadejścia wcześniejszych Zimnych Ogrodników incydentów zimowych w maju raczej już nie będzie.
Także druga część wiosny zapowiada się zupełnie inaczej niż w ostatnich latach, kiedy nocami marzliśmy nawet w czerwcu, a długoterminowe prognozy mocno się pomylą wieszcząc zimny kwiecień, który ostatecznie zapisze się jako pierwszy ciepły od ponad czterech lat.
Komentarze
Prześlij komentarz