Niepokojące prognozy dla południowej Polski na trzecią dekadę maja

Niedługo rozpoczniemy maj, który pod względem aury w Polsce będzie bardzo różnorodny. Niepokojąco wyglądają prognozy zwłaszcza na trzecią dekadę miesiąca dla południowej Polski. 

Jaka jest tegoroczna wiosna, każdy widzi. Nie dość, że nie jest jakoś zbyt ciepło, to na dodatek mamy sporo opadów, zachmurzone niebo i przez to dosyć niskie usłonecznienie. Co prawda druga połowa kwietnia była już znacznie lepsza, ale też nie udało nam się uniknąć nocnych przymrozków, całe szczęście, że tylko na dwie noce. Ostatecznie kwiecień zapisze się w większości Polski lekko poniżej normy lub w normie, więc będzie to czwarty kwiecień z rzędu, który nie przyniósł dodatniej anomalii od 2019 roku!. A przecież marzec też nie był jakiś super ciepły, poza paroma dniami w trzeciej dekadzie.

Początek maja jak od dawna wspominałem, również będzie dosyć chłodny i nie ma co liczyć na wysokie temperatury. Dopiero w okolicach przyszłego weekendu lub krótko po nim istnieje duża szansa, że wreszcie do Polski przyjdzie na dłużej stabilne ciepło. Na to wskazywały już astrologiczne wróżby co najmniej od końca marca, że na bardziej stabilną pogodę trzeba będzie poczekać aż do drugiej dekady maja i chyba się tak stanie. W drugiej dekadzie miesiąca prawdopodobnie czeka nas nawet kilkudniowy epizod z większym gorącem, który mocno podniesie średnią miesiąca. 

Jednak do tego czasu pierwszy tydzień maja, poza pierwszymi dwoma dniami, zapowiada się lodowato z nocnymi przymrozkami, ale dla moich czytelników to żadna nowość, bo ostrzegałem już o tym kilkanaście dni temu jeszcze przed oficjalnymi prognozami. Wygląda na to, że nie odpuszczą nam też Zimni Ogrodnicy i Zimna Zośka i w tych dniach 14-15 maja może nas czekać jeszcze jakiejś ostatnie krótkie ochłodzenie i nocne przymrozki, zwłaszcza w Polsce północnej może zrobić się na chwilę dosyć chłodno. Jak widać zimno nie chce nas opuścić i będzie gnębiło nasz kraj praktycznie do samego końca. 

Niepokojąco wyglądają też prognozy dla Polski południowej na trzecią dekadę maja. Nie jest wykluczone, że właśnie w południowej bądź południowo-wschodniej części kraju ze względu na bardzo duże opady pochodzenia burzowego może dojść do lokalnych podtopień i wezbrań rzek. Zwłaszcza w województwach Śląskim, Małopolskim czy Podkarpackim.  Trochę lepiej wygląda prognoza dla Dolnego Śląska i Opolszczyzny, ale też tam będzie sporo opadów i dosyć chłodno. Znacznie bardziej korzystnie prezentują się prognozy dla Polski północnej. Tam powinno być więcej słońca i sucho, choć temperatury będą bardziej przypominać przełom kwietnia i maja niż końcówkę meteorologicznej wiosny i początek lata.

Życzyłbym sobie jednak, żeby moje prognozy na trzecią dekadę maja jednak się nie sprawdziły, bo ten rok w pogodzie jest na razie koszmarny, a zapowiada się też, że to nie koniec, bo okres letni w czerwcu i lipcu będzie też bardzo niespokojny, a uspokojenie aury czeka nas najprędzej dopiero w sierpniu. Już zdecydowanie lepszy w pogodzie był chociaż 2022, gdzie było dużo słońca i mało opadów.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prognoza sezonowa na 2025: Najładniejsze będzie lato

Czy Polsce grozi wojna z Rosją?

Prognoza sezonowa: Zimą dwa silne ataki chłodów, a potem ciepła wiosna w 2026