Na stabilną pogodę ze słońcem poczekamy aż do drugiej dekady maja
Co prawda obiecywałem, że po 10 kwietnia przyjdzie do Polski prawdziwa wiosna i tak się stanie, ale na stabilną aurę bez deszczu trzeba poczekać aż do drugiej dekady maja.
Zgodnie z wcześniejszymi prognozami Święta Wielkanocne są o wiele cieplejsze i ładniejsze niż zapowiadały modele. Zwłaszcza ładnie jest na północy Polski, gdzie w niedzielę temperatura dobijała nawet do 15 stopni ze słońcem i wreszcie bez deszczu. Trochę gorzej aura wygląda na południu Polski, gdzie przelotnie padało, ale też było dosyć ciepło i bez nocnych przymrozków. W poniedziałek ma być podobnie. Pogodniejsza ma być północ i zachód kraju, a bardziej deszczowy południowy-wschód Polski, gdzie znowu potrzebne będą parasole.
Tak naprawdę każdy z nas ma już dosyć nadmiaru opadów, chociaż akurat w kwietniu jest ich już znacznie mniej niż to było w okresie styczeń - marzec. Niestety, jednak już w niektórych rejonach Polski, zwłaszcza na południu i wschodzie została już przekroczona norma opadowa za kwiecień, co oznacza, że ten miesiąc będzie już piątym z rzędu z opadami powyżej średniej!!!. Ostatnim suchym miesiącem był listopad i od tego czasu brakuje w naszym regionie jakiegoś sensownego wyżu, który przerwał by wreszcie dominację niżów.
Na razie nie ma na to szans. W najbliższym tygodniu co prawda widać w środę i czwartek większe chwile ze słońcem, ale praktycznie codziennie oprócz środy ma przelotnie padać, chwilami nawet intensywne. Będzie to miało związek z nadejściem niżów i znowu miejmy nadzieję ujemną oscylacją atlantycką. Opady mogą być więc dosyć gwałtowne i większe niż prognozują modele pogodowe. Przy ujemnym NAO ciężko prognozować jakąkolwiek aurę ze względu na zaburzenie strumienia i południkową wymianę mas powietrza.
A więc kiedy wreszcie możemy liczyć na dłuższą przerwę od opadów? Według mnie trochę więcej suchych chwil czeka nas po 15 kwietnia, ale to będzie jedynie dłuższa przerwa od deszczu. Od jakiegoś czasu sugeruję, że deszczowa i niezbyt przyjemna aura wróci jeszcze tuż przed Majówką, a koniec kwietnia i początek maja przywita nas ponownie chłodem i deszczem. I taka w sumie przeplatanka pogodowa zostanie z nami praktycznie aż do końca pierwszej dekady maja, więc Zimni Ogrodnicy nadejdą w tym roku znacznie szybciej.
Dopiero od drugiej dekady maja możemy liczyć na bardziej stabilniejszą aurę i zanik opadów. Maj będzie też miesiącem dosyć ciepłym, nawet 2-3 stopnie powyżej normy, więc zapowiada się zupełnie inny niż kilka ostatnich. Także czerwiec widać całkiem przyjemnie oprócz groźniejszych chwil z burzami, które mogą przynosić intensywny deszcz. Wygląda wiec na to, że na większe chwile ze słońcem poczekamy aż do drugiej połowy wiosny i drugiej dekady maja. Co nie oznacza, że nie będzie ich jeszcze w drugiej połowie kwietnia. Będą, ale znowu tylko przez jakiś czas.
Komentarze
Prześlij komentarz